Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (4) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (16) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (71) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (8) nurkowanie (2) OSOBISTE (27) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (17) PRAHA (29) PRASA (1) prl (12) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Aparaty do lomografii. Przegląd.



Moja droga łomografii na początku był zawiła i skomplikowana. Pierwsze lomo kupiłem łatwo u Maćka w sklepie ze starociami na placu Żwirki. Teraz sklepu już nie ma, bo z powodu jego poważnej choroby brat wszystko zlikwidował.
Serce mnie bolało jak się dowiedziałem że wszystko z jego sklepu przepadło bez wieści. Przepadła też moja lustrzanka Olympus OM PC + 135mm +50mm+28mm+winder... szkoda gadać.
Fotograficzne pierwsze kroki mam już za sobą, wiele lat temu. Nawet kiedyś o tym pisałem na samym początku blogowania.

LOMO LC-A okazał się bardzo dobrym aparatem o dużych możliwościach. Jasny obiektyw 2,8 ogniskowa 32mm czyli szeroki kąt, fajny do zdjęć z bliska, 0,8m i w pomieszczeniach czy grupach ludzi. Dobra automatyka naświetlania od kilku sekund (podobno nawet kilkudziesięciu, nocne widoki miejskie) do 1/500sek. To duży zakres jak na prymitywny kompakt. Trochę winietuje co dodaje uroku fotografiom i dobrze sobie radzi z dobieraniem parametrów naświetlania.
Byłem z niego zadowolony jednak czasem coś nie działało czasem się coś zacięło. Strasznie go lubiłem ale czułem strach, że kiedyś się zepsuje i nie zrobię zdjęcia w "decydującym momencie". Kupiłem drugiego na zapas na targu za 10zł (na aukcjach od 70 nawet do 300 czy 400 zł). Dalej szukałem czegoś o podobnych parametrach jednak bardziej niezawodnego (Cosina cx - pierwowzór lomo, Porst 135, Chinon bellami, Olympus XA2, Ricoh ff1, Minolta AFC,)  .


Wybór padł jednak na aparaty dalmierzowe a nie kompakty. Pewniejsze ustawianie ostrości uchroniło mnie przed zapominaniem przestawiania stref na obiektywie lomo. Wadą było to, że były większe, (minolta Hi matic 9 duża i ciężka), nie miały takiego szerokiego obiektywu(40-42mm), a i automatykę miały w mniejszym zakresie (Yashica electro CC- 1/500 do 1/30). Żaden mi nie odpowiadał do końca. Każdy w jakimś stopniu mnie ograniczał, czegoś brakowało. W sumie najlepszy i najmniejszy okazał sie Olympus 35 RC z automatyką i manualem... idealny do streetfotografi, bardziej do reportażu niż do łomo byle czego.
Tęskniłem za LOMO bo już mi się zepsuły, tęskniłem bo był mały i sprytny, dyskretny, idealny do strzału z biodra. Sprzedałem dalmierze, tylko zostawiłem Olympusa35RC. Kupiłem minolte AFC wielkości lomo (2,8/35) i zachwyciłem się autofocusem. Dobrym AF, bo radził sobie w rożnych sytuacjach, i dawał możliwość przekadrowania. Dobre szkło, jasny obiektyw, mały jak lomo... dałem Karolinie i jest zadowolona. Teraz mamy już dwa.
Szukałem dalej i znalazłem Nikona, kompakt z af i obiektywem 2,8/35. Skuteczny ale ciężki i nie można było wpływać na działanie lampy błyskowej.  Potem trafiłem tanio Chinon monami 35FS ostrość strefowa lampa na życzenie obiektyw 2,8/35 fajny, mądra automatyka, ale trochę większy od lomo, i grubszy. Właściwie za duży.
Na forach analogowych wyczytałem że Olympus xa2 jest idealny do lomografii. Właściwie jest taki sam jak lomo, tylko ma lepsze szkło no i to japońska precyzja i solidność. Trzeba tylko uważać na delikatny spust migawki bo nie jest mechaniczny lecz elektroniczny. On się mieści w kieszeni jak lomo. Zrobiłem nim dużo zdjęć i Karolina też, to jej ulubiony.
Martyna z powodzeniem używa Olympusa mju 1 i nie potrzebuje innego. Jest idealnym podręcznym notatnikiem codziennym.
Jest jeszcze dobry aparat do wielokrotnej ekspozycji SMENA 35 ponieważ migawka jest w obiektywie i transport filmu jest osobno. dobre efekty daje stosowanie światłomierza zewnętrznego bo ikony pogodowe są tylko orientacyjne a ze światłomierzem można wykonać więcej zadowalających zdjęć.

Ostatni mój zachwyt to AGFA OPTIMA SENSOR 1035 malutki poręczny z ustawianiem ostrości strefowym jak w lomo tylko automatyka genialna od 15sek do 1/1000 obiektyw 2,8/40 wskaźnik strefy ostrości w jasnym celowniku i szybki naciąg a zwijanie powrotne tą samą dżwignią.

Wszystkie zdjęcia wykonane opisanymi aparatami można zobaczyć tu każde podpisane.
Miałem przelotny romans z Supersamplerem który jest prosty lichy i drogi i szybko się nudzi. Podobnie jak wszystkie reklamowane lomo aparaty typu sardina diana itd... od nich wszystkich sto razy lepsza jest smena bo ma wielkie możliwości w porównaniu z tym badziewiem. no i cena jest dziesięć razy mniejsza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz