Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (16) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (6) CZECHY (27) ELA (1) FILMOWO (34) FOTOGRAFIE (59) GRAFFITI (5) hacele (2) HISTORIA (17) KINO NA GRANICY (11) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (79) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (29) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (21) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

CZYTANIE PREZENTÓW.

...ale najpierw płyta którą chciałem kupić przez cały rok, ale za każdym razem odkładałem ją na półkę sklepową bo...            włączcie...

Publiczne otwieranie prezentów zawsze budzi we mnie niepokój. Wtedy pycha przegrywa ze skromnością. Wiąże się to z pewnym zawstydzeniem i wątpliwością, żeby tylko prezenty nie były zbyt obfite i bogate, by nie sprawić przykrości nadmierną radością tym którzy znajdują pod choinką mniej albo ich oczekiwania okazują się niespełnione.
Dlatego prawdziwa radość bezsenna tli się we mnie aż do świątecznego poranka, gdzie w łóżku z Kaśką, obstawiamy się skarbami i chwalimy wzajemnie nie tylko podpowiadanymi wcześniej prezentami  jakie otrzymaliśmy, ale przede wszystkim tymi które nas zaskoczyły.
 W tym roku było podobnie, ponieważ obdarowywanie w ciągu roku bliskich i dalekich znajomych, zaowocowało nieoczekiwanymi paczkami pocztowymi pod choinką.
Wysyłając cokolwiek i pisząc listy do niektórych osób nigdy nie oczekuję niczego w zamian... no może poza potwierdzeniem otrzymania i radości jaką sprawiłem.
 Domyślam się, że tegoroczny zbiór pod choinkowy był pracą zespołową całej rodziny, ale znalazły się tam również paczki i listy z daleka, ale od bliskich mi osób.

 Odpowiem na te listy niebawem.  Na razie zacząłem w łóżku czytać A.Libery "Madame" i okazuje się bardzo wciągająca. Odpowiada mi czas, forma i opisane zdarzenia... Znalazłem ją w paczce od Anki z Warszawy, obok pocztówek Stolicznych, katalogowych  kart Muzeum Adama Mickiewicza z reprodukcjami dłoni Tuwima, notesu Rodziewiczówny, nauszników Białoszewskiego, rękopisu Broniewskiego, zielnika Orzeszkowej i walizkowej maszyny do pisania Kapuścińskiego. Te karty to genialny pomysł muzealników by zawędrowały pod strzechy, ale i dawały możliwość kolekcjonowania ponieważ wykonane zostały na wysokiej jakości kartoniku z otworkiem dla spinania lub wieszania.
Najcenniejszym prezentem okazał się tekst piosenki Kabaretu Starszych Panów "Piosenka jest dobra na wszystko" z autografami Grzegorza Wasowskiego (syna) i Moniki Wasowskiej, autorów biografii Starszych Panów. 
 Rano po przeczytaniu listu odkryłem także autograf Barbary Krafftówny złożony dla mnie w dniu moich urodzin 2018 roku. Co za zbieg okoliczności. A na deser do porannej kawy portugalska tabliczka czekolady Avianense produkowana nieprzerwanie od 1914 roku. Tyle dobroci... ale list i tak zawsze jest najważniejszy.

Ten rok był dobry. Kilka dni spędziłem tego lata z Kamilą (i innymi :-) odwiedzając Krzysztofa Czyżewskiego w Krasnogrudzie w dworku Miłosza.  
Pojechaliśmy zaprosić osobiście Krzysztofa i Małgorzatę na festiwal literacki "Żywiec miasto zmySłów". W drodze poznałem Kamilę bliżej spędzając z nią siedemset kilometrów rozmów na tylnym siedzeniu. Do tego winne rozmowy wieczorne z Włodkiem, Kaśką i Kornelią były intelektualną przyjemnością. Tak niewiele potrzebuję. Wystarczy kilka osób których myśli mają zbieżne trajektorie i ogniskują się płomieniem dialogu.
Piękny i długi list od niej otrzymałem, pisany drobnym maczkiem. Wydziobany wiecznym Watermanem  na wiosennym papierze w ten zimowy dzień świąteczny. Odpowiem na niego niebawem. Jakiś czas będę oba listy nosił w moim magicznym tornistrze, który nazwał tak Mikołaj Grynberg.
Wszyscy wiedzą że lubię słodycze dlatego czekoladą Studencką od Kamili z nikim się nie podzielę :-) Dziękuję jej za wskazówki literackie i ciepłe słowa z nadzieją spotkania w tym, a na pewno w nadchodzącym roku. Jak nie tu to w Rzeszowie w Aparat Caffe albo... ale to już omówimy w cztery...no sześc oczu.
Kiedy rozdzierałem papier ozdobny na następnej paczce spod choinki, nie wiedziałem że w rękach mam książkę faceta który patrzy na mnie z plastikowego pudełka po zdjęciach natychmiastowych Instax. W rękach miałem mozaikę Rechowiczów napisaną przez Maxa Cegielskiego, a za mną stało
nasze wspólne zdjęcie zrobione przy okazji promocji jego innej książki "Wielki gracz". Taki zbieg okoliczności.
Jednak najbardziej rozczuliła mnie Kaśka. Bo ona popłynie kiedyś na północ, a ja polecę kiedyś na południe...globu. Wręczyła mi piękny notes podróżnika ze szczerym życzeniem zrealizowania podróży do Brazylii, do miasta Curitiba na spotkanie z Deborą. Nauczycielką języka polskiego, której kiedyś wysyłałem książki i listy. 
 Dziękuję wszystkim Kasi, Kamili, Karolinie, Martynie i Annie. Nie tylko Wy, ale także inni, są dla mnie tacy dobrzy...