Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (5) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (16) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (74) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (28) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (18) PRAHA (29) PRASA (1) prl (12) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Nieco PRL'u.

Żeby się młodzieży w głowach nie poprzewracało!*

Oto okładka zeszytu kupionego dla Martyny jako prezent, jako jeden z prezentów urodzinowych. Bardzo chciała mieć stare zeszyty. Niestety "Krew to życie" jest nieosiągalny. A może macie?

„… one tak fajnie pachną starością.”
Bo kiedyś dostała taki stary zeszyt do nut, z puzonem, od nauczycielki i odtąd zapragnęła mieć takich więcej. Staremu nie trzeba mówić dwa razy, zawsze podejmuje temat niezwłocznie, tym bardziej że ma urodziny i już mam dla niej trzy grube zeszyty a jeden nawet ze słonecznikiem, o ile takie pamiętacie. Ciężko kupić, bo duży popyt jest na nie a i cena jak za nowy… za kilka nowych. Ale niech ma, z byle czego się potrafi cieszyć i to jest piękne. Z byle czego jeśli tak można nazwać marzenie posiadania starego kufra do przechowywania swoich skarbów. Znalazłem taki w cudownym sklepiku Horyzont, bielskiej sutereny na placu Żwirki i Wigury. Czego tam nie ma… ale to temat na osobny post. Cena była przystępna w porównaniu z alledrogo. Skrzynia wymagała jednak pracy. Była brzydka, zaniedbana, trochę zniszczona. Potrzebowałem ponad godzinę by doprowadzić ją do stanu domowej używalności, a Elka sprawiła że jej wnętrze stało się przytulne i ciepłe. Wykleiła filcem i wypaliła w drewnie dedykację. Wyszła skrzynia taka że sam chciałbym taką mieć. Zamontowałem od spodu kółka tak że można traktować ją jak siedzenie.
Obserwowałem koleżanki Martyny jak zareagują na skrzynie i niektóre stare przedmioty jako prezenty. Najbardziej ekscytujący dla nich był moment otwarcia skrzyni. Tłoczyły się jak pszczoły u wejścia do ula. Jednak kiedy wszystko zostało wyjęte (stare zeszyty, plecak z prl'u, czy maska do nurkowania jak z filmu "Wielki błękit" i inne duperele) ciekawość opadła i wszyscy wrócili do zabawy współczesnymi prezentami od koleżanek. Dopiero wieczorem razem układaliśmy wszystko w jej pokoju ponownie oglądając i budząc skojarzenia wzbogacaliśmy kolekcję.
  Martyna doczekała się porządków w sali przyrodniczej w szkole i przyniosła do domu żmiję i zaskrońca. Duże. Zalane w formalinie. Te które obiecała jej pani dyrektor. Muszę tylko dokupić formaliny, żeby dolać, wypłukać, uzupełnić preparaty, bo są ładne i będą fajną ozdobą naszej „pracowni” (to po prostu pokój, w którym każdy coś robi, każdy coś ma, i nic nam tam nie przeszkadza). To nasz ulubiony wspólny pokój w którym ktoś gra, ktoś czyta, ktoś pisze, ktoś drzemie...
Zamknięcie żmiji zygzakowatej 

 * tabela zużycia zeszytów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz