Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (16) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (6) CZECHY (27) ELA (1) FILMOWO (34) FOTOGRAFIE (59) GRAFFITI (5) hacele (2) HISTORIA (17) KINO NA GRANICY (11) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (80) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (7) magdalenki (1) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (29) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (21) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (29) żywiec (8)
Instagram

MAGDALENKI między AUTAMI.

  najpierw malowanie a potem pieczenie


 Przygotowanie składników lakieru do pomalowania samochodu według receptury, okazuje się prostsze od upieczenia ciasta. Składników jest mniej, receptura jest stała, nie jest tak gorąco, no i nie ma tyle mycia po pracy. Poza rękami. Znalazłem zatem czas na upieczenie Magdalenek kolejny raz, między warsztatowymi zajęciami.
Ta wyjątkowa foremka, dzięki Kamili, dotarła do prof. Gielaty.
Pierwszą foremkę, przypadkiem znalazłem w sklepie ze starociami w Cieszynie przy ulicy Menniczej. Starszy, rozgadany pan, jeśli trafi się do niego w odpowiednim dniu  to nawet częstuje winem, nie wiedział do czego to służy więc sprzedał mi za symboliczne pięć złotych. 
 Nosiłem ją w kieszeni przez cały festiwal Kino na Granicy 2019. Nie uwierała mnie ale i nie niepokoiła myślą, co z nią zrobić. Po powrocie z festiwalu położyłem ją na półce z książkami i tak leżała, na siedmiu tomach zapomniana aż do wakacji , kiedy Kaśka podpowiedziała mi, żebym upiekł ciasteczka dla dziewczyn z którymi pojadę na festiwal literacki do Szczebrzeszyna.
 Znalazłem przepis (jest na końcu) trochę go zmodyfikowałem i pewnego popołudnia zabrałem się za pieczenie ciastek mając tylko jedną foremkę. Przepis jest na około trzydzieści ciasteczek które piecze się 10 do 12 minut. Wypiekanie pojedynczo Magdalenek zajęło mi około pięciu godzin. Udały się jednak doskonale. Smakowały wyśmienicie i co najważniejsze, zachowały się aż do samego festiwalu, który odbywa się  na początku sierpnia.
 W Szczebrzeszynie, tradycyjnie wnosiłem swoją wiklinową walizkę z winem, a teraz także z ciasteczkami,  na teren festiwalu. Po zmroku w chłodzie Wieprza z muzyką w tle i  w towarzystwie Kamili, Kornelii. Gosi i Ewy piliśmy wino ze szklanek, smakując Magdalenki. Szukaliśmy wrażeń zmysłowych. Dziewczyny pieściły moje ego zachwytami nad smakiem Magdalenek i chwaliły moje zdolności kulinarne  oraz wytrwałość.
 Jednego dnia festiwalu na dużej scenie, toczyła się rozmowa pomiędzy trzema osobami: Krystyną Rodowską, Wojciechem Szotem i Markiem Bieńczykiem. Roztrząsali pojęcie "straty" w odniesieniu do nowego tłumaczenia pierwszego tomu "W poszukiwaniu utraconego czasu" PrUsta (sic!) autorstwa Krystyny Rodowskiej. Jednych przekonywał Bieńczyk z twardą "stratą" czasu minionego a mnie przekonała Krystyna Rodowska do "utraty" niosącej pewna nadzieję odzyskania wspomnień ożywionych smakiem ciastek moczonych w herbacie. Wszyscy troje zachwycali się teoretycznie smakiem Magdalenek nie mając pojęcia że my, siedząc na przeciw,  mieliśmy jeszcze w ustach smak magdalenek o których oni mogli tylko pomarzyć a my mieliśmy ich pełne brzuchy :-)
W ubiegłym roku (2018) w wydawnictwie OFICYNA ukazało się nowe tłumaczenie, pierwszego z siedmiu  tomów dzieła Marcela Prousta. Wydawca obiecał nowe tłumaczenia, w kolejnych latach.  Szóstego grudnia tego roku pojawił sie drugi tom: "W cieniu rozkwitających dziewcząt" w tłumaczeniu Wawrzyńca Brzozowskiego. .
Mam nadzieję że organizatorzy festiwalu w Szczebrzeszynie zaplanują na sierpień 2020 roku podobne spotkanie, poświęcone nowemu tłumaczeniu kolejnego tomu dzieła Prousta, na które może dowiozę porcję Magdalenek i rozkwitające dziewczęta.
foremka od Kamili.
po 4 minutach
(...) matka widząc, że mi jest zimno, namówiła mnie, abym się napił wbrew zwyczajowi trochę herbaty. Odmówiłem zrazu; potem, nie wiem czemu, namyśliłem się. Posłała po owe krótkie i pulchne ciasteczka zwane magdalenkami, które wyglądają jak odlane w prążkowanej skorupie muszli. I niebawem (...) machinalnie podniosłem do ust łyżeczkę herbaty, w której rozmoczyłem kawałek magdalenki. Ale w tej samej chwili, kiedy łyk pomieszany z okruchami ciasta dotknął mego podniebienia, zadrżałem, czując, że się we mnie dzieje coś niezwykłego. Owładnęła mną rozkoszna słodycz (...). Sprawiła, że w jednej chwili koleje życia stały mi się obojętne, klęski jako błahe, krótkość złudna (...). Cofam się myślą do chwili, w której wypiłem pierwszą łyżeczkę herbaty (...). I nagle wspomnienie zjawiło mi się. Ten smak to była magdalenka cioci Leonii.(...)
Przepis.
90g masła (może być margaryna mniej niż połowa kostki na oko)
2 łyżeczki miodu (jakikolwiek, 3łyżeczki też może być)
2 jajka ciepłe lub zimne
100g mąki (nawet 120g pszenna, tortowa)
około 40g cukru pudru (lepiej mniej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 tarta skórka z cytryny lub pomarańczy
szczypta soli
-----------------------
masło roztopić, dodać miód, ostudzić trochę,
zmieszać w misce mąkę cukier proszek i sól następnie wsypać do garnka z margaryną i wymieszać łyżką, wbić jajka i rozetrzeć mikserem zetrzeć skórkę, gdyby było zbyt płynne (jak do naleśników) to dodawać mąki po łyżce i ubijać żeby było trudno lejące się z łyżki.
nagrzać piekarnik do 160'C i piec 12 do 13 minut w termoobiegu.
foremkę wysmarować margaryną i posypać mąka, ciasta nakładać mniej niż pojemność foremki bo duże urośnie, żeby łatwiej rozprowadzać ciasto w formie - palce zanurzać w mącę często, można ciasto poklepać opuszkami by lepiej wypełniało foremkę.