Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (4) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (16) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (71) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (8) nurkowanie (2) OSOBISTE (27) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (17) PRAHA (29) PRASA (1) prl (12) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

moje Łodygowice

...mój Prawiek...
Nie kończący się sentyment do Łodygowic nie pozwala mi zapomnieć o korzeniach i pięknych wspomnieniach. Cieszę się że Martyna i Karolina lubią moją wieś i tęsknią do niej. Bo jest tam inaczej niż tu gdzie mieszkamy. Tam czas płynie wolniej i jest cudowna cisza. Są znajomi młodociani, i dorośli którzy nas pamiętają. Dziewczyny czują się tam jak u siebie, mają przyjaciół których rodziców dobrze znam.
 Oto broszura wydana w latach 80 tych niskim nakładem, poświęcona Łodygowicom. Kupiona na aukcji. I tak pewnie nie przebiję Jacka Kachla który ma najwięcej informacji i pamiątek. Mam jednak nadzieję że mam coś czego on nie ma.
Szukam starych biletów kartonikowych PKP Łodygowice, albo Pewel Mała!
W tym celu zatrzymałem się w Łodygowicach na stacji i obszedłem dookoła szukając możliwości wejścia do środka nieczynnej od lat stacji. Nie da się! Kraty mocne, a wnętrze wysprzątane.
Część zabytkowego budynku jest zamieszkana i jedne drzwi były otwarte. Wszedłem do piwnicy jednak przypomina ona zwykła blokową piwnicę z boksami przypisanymi każdemu mieszkańcowi. Nie ma nic co można by pozyskać.
Jest jednak światełko w tunelu. Przypomniałem sobie że tam mieszka chłopak którego znałem dawno temu i po wykonaniu jednego telefonu i krótkiej sympatycznej rozmowie,jest nadzieja na jakieś kolejowe pamiątki.

    
















 


 Plakietka znaleziona niedawno na bielskim targu. Chodziłem wtedy do 7 klasy szkoły podstawowej im. Królowej Jadwigi. Tej która stała obok fabryki mebli. Została zburzona kilka lat temu. Wtedy miała 120 lat, siódmego czerwca.
Cóż to mógł być za bieg skoro w Łodygowicach jest tylko jeden pomnik. Jeden przy którym, obok stoi drugi. Jeden poświęcony utrwalaczom władzy ludowej a drugi ofiarom stalinizmu. Może ktoś mnie oświeci. A może biegli w kółko :-)

Kino na Granicy

W zeszłym roku było wspaniale, jakoś nie martwiłem się tym, czy będzie Kino w tym roku bo... jakże by mogło nie być. Nie byłem, co prawda, więcej razy niż byłem, ale wydawało mi się oczywiste,  że urlop na majówkę muszę mieć.
Pewnie któryś z kolegów chciałby mieć wolny weekend majowy, ale to ja byłem pierwszy. To, jak z rezerwacją wczasów na początku roku. Kto pierwszy tym lepszy.


Zapas filmów fotograficznych już kupiony i jeszcze jeden aparat... pewnie nie ostatni :-)
Już nie mogę się doczekać niespiesznych spacerów, wczesnych poranków, drzemki na nudnym filmie... i piwa śliwkowego.
Obiecanego spaceru z przewodnikiem w ciekawym towarzystwie, niedogrzanego obiadu w jadłodajni poniżej Studni Trzech Braci, serwowanego przez bardzo miłą panią. Zapomniałem jak się nazywa ta stołówka w małym domku z ogródkiem.
I najważniejsze, że nie muszę się nigdzie spieszyć, jak dwa lata temu, każdego wieczora do pracy, a rano do  Kina, i wieczorem do pracy, a rano...
Może znowu pierwszy odbiorę akredytacje i będę obserwował jak z każdą godziną przybywa ludzi ze smyczami na szyi. i siatką pod pachą. Jak miasto zagęszcza się gośćmi. Uwielbiam to uczucie kiedy nie muszę się nigdzie spieszyć, mam czas dla siebie i nie muszę się nim dzielić z nikim. Cały rok żyję jakby dla kogoś... w Cieszynie jestem sam: sterem żeglarzem i okrętem.
I żeby jeszcze nikt nie dzwonił do mnie... bo w tym czasie moje życie jest gdzie indziej... Do zobaczenia w Kinie Cieszynie
czołówka...