Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (4) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (16) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (71) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (8) nurkowanie (2) OSOBISTE (27) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (17) PRAHA (29) PRASA (1) prl (12) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

I znowu książki. No co? Fajnie!

  Luise Arner Boyd w Kontynentach przypomniała mi stare czasy szperania po bibliotekach z Kaśką i zbieranie wycinków prasowych. Co to były za czasy. Mamy tego duże pudło. Dziś już chyba nikt tego nie robi, przynajmniej ja nie znam... może poza Martyną i Karoliną które też tak czasem robią, widząc jak niekiedy przydają się wycinki prasowe jako zakładka na temat do konkretnej książki, lub przydatny materiał na lekcję do szkoły czy na gazetkę.
  Przeglądając album Kresy znowu zapragnąłem pojechać na wschód (już raz kilka razy chciałem) kiedy pierwszy raz mieliśmy w rękach ten album dawno temu. Potem marzyłem o wschodzie kiedy czytałem książkę Anne Appelbaum "Między wschodem a zachodem" która była reportersko - historyczną  relacją z podróży, dedykowaną Radkowi Sikorskiemu, podróży podobnej do drogi L.A.Boyd, tylko obejmującej znacznie większy obszar i w czasy nam współczesne. Appelbaum zaczynając od Kaliningradu spotykała ludzi, rozmawiała i mieszkała u nich. Oni pokazywali jej miejsca historyczne, niekiedy zapomniane czy przemilczane i dzięki temu zapis reporterski jest żywy i esencjonalny emocjami nie tylko autorki ale przede wszystkim ciekawych postaci przewijających się przez karty, mapy i historyczne fakty.
  Zasięg jej podróży był znacznie większy od Boyd, bo obejmował tereny zachodnie naszych sąsiadów ze wschodu. Kaliningrad, od Wilna po Nowogródek, Białoruś, Ukraina przez Brześć, Kobryń, Lwów, Drohobycz po Karpaty, Czerniowice, Mołdawię aż po Odesse.
  Album Kresy jest czysto fotograficznym zapisem miejsc, ludzi, architektury, strojów i życia codziennego naszych wschodnich, przedwojennych  rubieży, na pięć lat przed wybuchem drugiej wojny światowej. Zdjęcia bardzo dobrej jakości zawierające zapis codzienności, okraszone tylko konkretną treścią etnograficzną. Założenie było czysto dokumentalne i tak też zostało zrealizowane.
  Tak wiele straciliśmy przez  "słowa Stalina", że jego żądania powojenne "...nie są oparte na przemocy, lecz na PRAWIE", w Teheranie położył swoją łapę na naszych kresach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz