Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (16) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (5) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (5) hacele (2) HISTORIA (17) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (75) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (28) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (20) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Praga dzień drugi.

***
Po prawie czternastu kilometrach praskiego marszu ( bo zabrałem krokomierz :-) wyczerpani padliśmy w Hotelu Esprit blisko O2 areny i metra. Całkiem normalny hotel, śniadanie skromne, mało turystów bo to początek tygodnia.
W okolicy trwają prace budowlane. Nowa architektura wciska się we wszystkie wolne miejsca jak świeczki na torcie, co nie znaczy że, to ozdobą jest dla miasta. Deweloperzy wyrywają co piękniejsze kąski praskiego tortu, tłumacząc - przecież budujemy dla was.
Jakie - "dla was" - dla własnego zysku budujecie, a dla nas jest kredyt do końca życia.


Nie to jest jednak ważne, a plan. Był taki, że jeden dzień poświęcamy na zwiedzenie ekspozycji Vetrzni Palacu  . Mogliśmy zabrać naszą przewodniczkę ale obowiązki uczelniane są najważniejsze. Jak się później okazało, lepiej jest z przewodnikiem. Słuchać, rozmawiać i oglądać, niż chodzić w milczeniu i czytać etykiety. Przewodnik wtrącałby ciekawe informacje o miejscach i ludziach, zdarzeniach i historii.  Jednak nic straconego. Anka rozpoczęła kurs praskiego przewodnika i na pewno jeszcze nie raz dowiemy się wielu ciekawych rzeczy, jak podczas naszej pierwszej, niezapomnianej wizyty.
 Pałac jest ogromny, jednak nie przytłacza. Jest stary, ale ponadczasowy,  nie przypuszczałem ze powstał w latach trzydziestych ubiegłego stulecia. Rozwiązania architektoniczne proste w formie, przede wszystkim praktyczne, funkcjonalne. Wielka przestrzeń nie przytłacza ogromem. Wręcz przeciwnie. Pełna światła i oddechu sprawia wrażenie lekkości. Tylko drzwi ciężko się otwierają i nigdy nie mogłem trafić TAM czy KAM... :-)
Na wizytę w pałacu należy zarezerwować sobie co najmniej cztery godziny by niespiesznie zwiedzić cztery piętra wystaw. Najlepiej zacząć od góry bo na każdym piętrze jest około kilometra ekspozycji. Dobrze że nie ma zbyt wielu ławek i krzeseł bo można by było tam spędzić cały dzień. Godzina na jedno piętro jest w sam raz. Bilet 240ck od osoby, ale dla rodziny z jednym dzieckiem, wychodzi taniej.

Nie mam zamiaru pisać przewodnika. Po prostu bardzo warto zobaczyć to wszystko co jest tam zgromadzone. Jeżeli ktoś ma poczucie estetyki, jeżeli komuś sprawia przyjemność obcowanie ze sztuką, to tam właśnie nasyci się, przewietrzy umysł, popieści wyobraźnie... sprawi sobie przyjemność.
Wiele prac przykuło mój wzrok, zatrzymało mnie na chwilę, obudziło dawno uśpione, zapomniane sentymentalne uczucia. Światło obrazu, kolor, ruch, spokój, cisza, smutek, niepokój... wiele emocji przepłynęło przeze mnie najróżniejszych. I chyba o to chodzi. Poruszyć widza, obudzić emocje, jakiekolwiek.
 "Sztuka jest wielka nie przez to, że można o niej mętnie i wzniośle  bajdurzyć, ale - że wyraża najpełniej to, co bliskie człowiekowi; ze uczy go patrzeć, słuchać i myśleć  Można o niej mówić wzniosłymi słowami , ale nie zawsze warto. Malarz nie staje się wielki przez to, że celebruje swoje rzemiosło..." Jerzy Olkiewicz "Archipelag Picassa"
 ...ale też przez to, ze dociera nie tylko do krytyka ale do przeciętnego widza, od którego chęci, zależy poznanie sztuki, jej zrozumienie. Dobrze jest kiedy widz powie; podoba mi się, nie podoba mi się, ale lepiej jest kiedy rozumie, dlaczego forma dzieła jest taka a nie inna. Dlaczego wtedy malowano tak, a nie inaczej. To taki elementarz artystyczny. Plamy barwne coś przedstawiają. Każdy obraz coś przedstawia ale wyższym stopniem wtajemniczenia jest rozumienie dlaczego artysta widząc scenę, tnie ją na kawałki, robi z tego mozaikę we własnej wyobraźni i układa w nowy obraz w którym scena jest zaklęta. 
Ta wiedza tajemna wymaga już artystycznej edukacji, poznawania kluczy do rozumienia dzieł które dla niewykształconego widza są tylko zestawem barwnych plam. 
Cały czas się uczę i tak wiele mi się podoba, ale dlaczego, nie wiem, po prostu...

Piękny motocyklista 1:1, Otakar Svec 1924, ten od pomnika Stalina na Letnej
Kubista - którego obrazy przypominają kadry filmu "Metropolis" czy ujęcia "Krakatit"  z Ćapka.
Autotypy Drtikol'a ni to fotografia z początku wieku ni grafika, taki raster jakby powiększyć druk zdjęć ze starych gazet czarno-białych to tam najlepiej widać o co chodzi z tym rastrem, takim sitem, przez rożną jego gęstość i wielkość punktów można uzyskać pełnię odcieni szarości. Jak zdjęcia. 
Roy Lichtenstein, artysta którego praca prześladowała mnie od dawna na koszulce Filipa. Teraz wszystko się wyjaśniło. Popartowe obrazy komiksowe z nałożonym punktowym rastrem są dla niego charakterystyczne, popularne jak prace Warhola. 
Jak zdjęcia to Sudek. Taki Brassai Pragi, pejzarzysta, kompozytor martwej natury o pięknym kontraście.
Prace Nepraśa utkwiły mi w głowie a zwłaszcza dialog. Beli Kolarovej graficzne obrazy z żyletek spinek do włosów czy takich okrągłych zapinek do bielizny... jak to się nazywało...
Jiri Kolar + Beatrice Bizot = pomysłowe listy, artystyczne pocztówki które sami tworzyli pisząc do siebie. Realizując przysięgę wymiany korespondencji artystycznej. Taki postcrossing, o prostym wektorze wymiany, między dwiema tylko osobami. Owoców tej pracy jest strasznie dużo, jakby pisali do siebie każdego dnia, nie ma dwóch tych samych pocztówek. 
Bizot  urzekła mnie rzeźbami aktów . Doskonale realnymi, aż chciało się wyciągnąć ręce i dotykać. Prawdziwe twarze o doskonałych rysach.

 Bizot 

  Wystarczyło zbliżyć oczy na odległość oddechu by poczuć stalowy chłód i przyjemne podniecenie wyobraźni. Wiele aktów mijałem tego popołudnia, anatomicznych Irysów w kwitnących pozach zaproszenia, jednak to nie anatomia jest najpiękniejsza a tajemnica ukryta pod kluczem wstydu. 
  A to, "co nas kręci, co nas podnieca", to to, czego sami pragniemy, o czym tylko my wiemy, i z tym jest nam najlepiej co nosimy w swojej wyobraźni, bo ona jest naszym najdoskonalszym partnerem.


  Sztuka użytkowa, architektura,  to dziedziny które przez bliskość i codzienny kontakt wydają się takie nie artystyczne a jednak znajdują swoje zasłużone miejsce w muzeach. I słusznie. Nie każdy dostrzega w nich dzieło sztuki. Mało kto chciałby mieć w domu piękny przedmiot bezużyteczny. Na przykład zepsute radio czy stare żelazko. A takich przedmiotów jest wiele. Wiele ląduje na śmietnikach a nieliczne w muzeach. Takie radio Tesla Minor jak nasza Szarotka, stary odkurzacz jaki miała moja babcia lecz nazwy nie pamiętam, żelazko o kształcie kubistycznym a może art deco, chwytliwe i praktyczne, szkło stołowe Bohemia szlifowane "z wiatrem" lub inne, ładne, a wyglądające jak laboratoryjne. Meble Janaka, Gocara
Wiele takich przedmiotów codziennego użytku jest tam zebranych, które budzą sentymentalne wspomnienie i żałość, że kiedy coś takiego miało się w ręku a teraz już nie istnieje wyparte przez "nowe" plastikowe, tanie i lekkie, wiórowe... bezduszne przedmioty niegodne naprawy, przy projektowaniu których wykładnią jest nie piekno, lecz ekonomia procesu produkcji.
 Pawilony Expo '58  i '32 w Chicago Ruskota, dom u Neklanovej,spiralna widownia teatralna, zegar na budynku CKD, pływające centrum kultury UNESCO, miniaturowe scenografie teatralne...
Jest tego wszystkiego tam tak wiele że nie sposób spamiętać. Należy się tam udać. Bezwzględnie.

Na parterze Słowiańska Epopeja Alfonsa Muchy, po której złapiemy oddech w miłym towarzystwie...  

2 komentarze:

  1. palac powstal owszem w latach 30tych ale jego aktualny wyglad jest z lat bodajze 70tych, kiedy go odbudowano po pożarze (bardzo skutecznym pożarze). są pewne różnice w porównaniu do pierwotnego stanu, raczej kosmetyczne, po części pewnie wynikające z zastosowanych materiału. http://www.google.com/imgres?um=1&hl=pl&safe=off&client=opera&tbo=d&rls=pl&biw=991&bih=439&tbm=isch&tbnid=f07ZWf6pyoWTOM:&imgrefurl=http://www.vyletnik.cz/fotogalerie/praha/praha-7-holesovice-bubenec-troja/&docid=bZsSIkhUH_ApHM&imgurl=http://www.vyletnik.cz/images/vylet/uzivatele/ngprague/veletrzni-palac-veletrzak_1.jpg&w=250&h=354&ei=BFQaUb_NHsvYsgbCmoH4Ag&zoom=1&ved=1t:3588,r:19,s:0,i:139&iact=rc&dur=951&sig=116259031357268877976&page=2&tbnh=197&tbnw=139&start=8&ndsp=12&tx=60&ty=39 porownanie
    nie moge jeszcze znalazc zdjecia kawiarni na dachu w latach 30tych.

    OdpowiedzUsuń