Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (5) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (17) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (75) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (28) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (19) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Setny post odkorkował niemo.



Setny post akurat wypadł o Katowickiej  wymianie różnych fajnych przedmiotów z Ryśkiem Pocztówkowym Kolekcjonerem. Dlaczego jednak nie uczcić sobie go dziś kiedy mam wolną chwilę w…. 

 Szybko minął czas od maja. Połowa roku zamknęła się okrągłą liczbą postów bo jakoś tak samo wyszło. Nie mam ciśnienia na ilość postów, na ilość czytelników choć to miłe wynagrodzenie pracy kiedy pojawia się komentarz, lub licznik wskazuje kilkanaście i więcej wyświetleń. Liczę się z tym, że nie każde kliknięcie musi odzwierciedlać zainteresowanie treścią i nie każde być celowe, ale jednak miło jest gdy ktoś łechce moje ego.
Jakoś naturalnie blog stał się dla mnie takim stale otwartym oknem, które ciągle jest obok mnie.  Do którego kątem oka często zaglądam i ono tam zawsze jest. To nie tylko okno WWW… ale wewnętrzne okno, okno myśli i dialogu wewnętrznego który przekłada się na kolejne tematy postów i różne treści tak inne od codzienności.
 Od tego wszystkiego myśli krążą mi wokół głowy jak ćwierkające ptaszki, palniętego w łeb bohatera kreskówki. Wiele z nich ulatuje nie zapisanych w drodze samochodem, pod samochodem, w pracy właściwej i tej „niewłaściwej”. Myśli tak pięknie płyną zdaniami jednak próba wyjęcia ich z ukrycia w wolnym czasie nie zawsze się udaje.
 Maria Zeman lubiła moje wypracowania, za to pozwalała mi przysypiać na lekcji bo wiedziała że nawet zadanie które zapomniałem,  jestem w stanie napisać podczas odpowiedzi kogoś losowo wyrwanego z dziennika.
Już wtedy robiłem to co teraz. Ile to już lat? Ponad 20, bez przerwy nawet podczas nauki szkolnej. Czasem mam tego dosyć, ale daje radę, jeszcze dam radę… Wiele rzeczy mnie motywuje, są osoby...  
Wiele czynności wykonuję mechanicznie, od lat to samo, ale teraz uciekam od tego. Uciekam głową pozostawiając ręce urobione po łokcie. To jeszcze długo się  nie zmieni, ale jest trochę inaczej. Jest fajnie, Schizofrenia taka.
 Bo ciało swoje robić musi, a głowa robi swoje co chce, i robi to dobrze i dobrze mi z tym. Celowo nie słucham radia przy pracy, nie słucham w samochodzie, bo fajnie mi się myśli a ono rozprasza, wręcz wkurwia uporczywym szturchaniem kretyńskiego redaktora, nachalnych reklam i przebrzmiałych "przebojów". Owszem, wiadomości prasowe lubię na szeleszczącym papierze przy kawie porannej, a z radia to program 3, od czasu do czasu, i lista. Pomijam przesłuchiwanie płyt z muzyką bo to zdarza się nie raz.
 Zastanawiałem się, czy gdyby tak wyselekcjonować pewne tony z audycji radiowych i puszczać je podstępem słuchaczom czy zorientowaliby się że robi się ich w konia.  Tych słuchających non stop albo raczej tych, dla których radiowe dźwięki są życiowym tłem i towarzystwem. Wystarczy trochę rozstroić radiowe fale i wśród brudnych tonów i niewyraźnych słów trwać będą nie wiedząc o co szła gra…   
   Milczeć…
Mówić mało… mówić co niezbędne.
Podobno to Kaśkę zaintrygowało w 1990 roku i tak pozostało do dziś, z małą różnicą, konieczności tłumaczenia teraz świata moim dziewczynom.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz