Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (16) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (5) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (5) hacele (2) HISTORIA (17) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (75) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (28) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (20) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Pudełka po butach ciąg dalszy.

Umówiłem się z nim na piątą.

Pisałem kiedyś o pudle pełnym pocztówek których chciała się pozbyć moja kochana teściowa.
Pudełko po butach 1

  Tamten post zainteresował pewnego, wtedy anonimowego, kolekcjonera pocztówek który wystosował do mnie list. Serię listów, bo korespondencja szybko się rozwinęła, z propozycją spotkania i wymiany towarowej rzeczy które nas interesują.
Mnie Czechy, PRL, "Stawka...", książki i... cokolwiek, a jego pocztówki, PRL i...  i wiele innych. Są przedmioty zainteresowań których nie da się określić. Po prostu wpada coś w oko i chce się to mieć. To nie musi mieć wartości, czuje się bliskość przedmiotu i już. Może kiedyś się go miało, może był w otoczeniu czasów minionych, może kiedyś pozbyto się go lekką ręką robiąc miejsce nowoczesności a teraz z sentymentem spogląda się wstecz i tęsknota budzi sumienie pochopnych decyzji zachłyśnięcia nowością.
To taki prawie przewodnik który wiele przypomina
   Ustaliliśmy termin i miejsce spotkania na piątkowy wieczór w Katowicach. Pierwotnie mieliśmy pojechać rodzinnie na to spotkanie, no bo tak , bo lubimy, bo się interesujemy, bo dla każdego jest coś ciekawego a po spotkaniu chcieliśmy pojechać na koncert LAO CHE w Megaclubie. Oczywiście plany swoje, a życie swoje. Karolina na SFOR, Kaśka wykłady, ja trzecia zmiana więc z koncertu nici. Tym sposobem pojechałem sam. Zabrałem od Martyny walizkę i wypchałem po brzegi nie tylko pocztówkami ale i starymi gazetami, listami, oraz różnymi przedmiotami którymi mógłbym obdarować kolegę Ryszarda z Sosnowca w zamian za przedmioty jakie przygotował dla mnie.
   Kaśka zaplanowała mi podróż koleją, żebym choć trochę mógł odpocząć w pociągu, zamiast stać autem w piątkowych korkach. To był dobry pomysł. Mogłem czytać książkę zamiast drogowe reklamy. Mogłem łapać ulotne spojrzenie anonimowej  pasażerki przeciągającej się na niewygodnym siedzeniu. Cieniutki Księżyc towarzyszył mi w podróży. Zmierzch nie pozwolił mi czytać książkę a pózniej oczy pasażerki przestały błyskać do mnie bielą. Za oknem mgliste i wilgotne powietrze wypełzało z lasu ogarniętego mrokiem. Tak, fajnie jest jeżdzić pociągiem, czasem... bo gorąco, ciasno, niewygodnie. Czeskie koleje chyba są lepsze.
   Katowicki dworzec, nowy.... no zgubiłem się. Tyle lat tam nie byłem. Po chwili namysłu i sprawnie znalazłem sie przed placem Andrzeja gdzie Rysiek wyłowił mnie z tłumu pasażerów dzięki walizce. Tak. Walizka okazała się hitem. Przyjemnie było widzieć śledzący ją wzrok mijanych przechodniów i pasażerów. Uśmiechy też się zdarzały.

 Usiedliśmy w swojskiej knajpie przy przestronnej ławie i w atmosferze przyjażni i zrozumienia rozmawialiśmy tak, jakbyśmy znali się dłużej niż tylko kilka listów.
  Z taką pewną nieśmiałością oczekiwałem niespodzianek jakie kolega przygotował dla mnie i zadawałem sobie pytanie czy to co ja przywiozłem wystarczy by odwdzięczyć się za fanty. Kiedy z każdym następnym wyjmowanym z torby prezentowej przedmiotem robiłem większe oczy Rysiek cieszył się tak samo. Oboje rozumiemy jaką radością jest dawanie prezentów. Większą niż ich otrzymywanie.
Czas pochwalić się tym co dostałem:
Przede wszystkim numizmaty czeskie i słowackie,korony i halerze z lat 60-90,nawet te z krótkiej serii z godłem państw obojga z 1991 roku, pocztówki, mapy, znaczki pocztowe, instrukcja montażu spłuczki do kibla takiej z wysokości, talerzyk (Royal Epiag) w sam raz na jajecznicę (kolorystycznie), 10 koron czechosłowackich z 1960 roku z widokiem oravskiej zapory, talon NBP na wymianę 200zł na korony czechosłowackie dla przejazdu tranzytowego, singiel  "The Czech Hit" z 1953 r, książka słowackiego autora Dobroslava Chrobaka pt.: "Las" - coś mi się zdaje że to będzie taka nasza "Siekierezada", książka "Stawka większa niż zycie" z autografem Mikulskiego i rokiem podpisu 1970, oraz piękna chromowana papierośnica z wizerunkiem Hradu i Mostu Karola.
Gdybym palił... a tak może dorobię sie wizytówek to tam sobie włożę i ołówki krótkie dla notatek...
Po prostu fajne rzeczy w zamiam za które darowałem Ryśkowi pewną ilość starych gazet których zostało mi jeszcze wiele, oraz kilka prlowskich przedmiotów które posiadałem zdublowane jak również pocztówki na które najbardziej liczył i się nie zawiódł.
Jego uśmiech... bezcenny. U mnie pewnie te pocztówki leżały by w pudełku kolejne lata a tak będą cieszyć cudze oko a może i pozwolą na wymianę i zdobycie jeszcze cenniejszych czy rzadkich egzemplarzy a przez to podniesienie wartości kolekcji..
Dwie godziny to zdecydowanie za mało na ciekawą rozmowę. Uporaliśmy się raptem z wymianą, a już musiałem pędzić na stację żeby zdążyć do pracy na nocną zmianę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz