Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (5) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (17) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (75) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (28) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (19) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Niespodzianka

Wracam z pracy, padam do łóżka  i na szafce nocnej dostrzegam papierową torbę z logo księgarni. To Kaśka chciała sprawić mi przyjemność i uprzedziła moje plany i zakupy robiąc mi tym wielką przyjemność.
Już chciałbym czytać wszystkie naraz. To takie uczucie jakby postawić głodne dziecko przed pysznym ciastkiem i pozwolić mu jeść tak jak mu się podoba, paluchami, pełną gębą i potem być wysmarowanym od ucha do ucha ale szczęśliwym.

No nie mogę. Nie chcę. Boje się że jak zacznę czytać następną książkę to porzucę tę którą niebawem skończę. Nie chcę tego robić autorom Szabłowskim. oni tyle pracy włożyli w swój eksperyment pt.: "Nasz mały PRL"
Książka jest bardzo dobra. Czytam ją z uśmiechem kącika ust tak dyskretnym by nie budzić pytań kolegów -Co ty tam czytasz?- bo nie chce mi się im opowiadać. Tym bardziej że opowiadanie czegoś zdaniami wielokrotnie złożonymi po kilku słowach ich nudzi. Kiedy tylko natrafią na treść która w jakikolwiek ich dotyczy wtrącają swoje trzy grosze przerywając, nie dając dokończyć. Do wściekłości doprowadza mnie przerywanie wypowiedzi wtrąceniami. Natychmiast milknę i już nie kończę zdania, mam to gdzieś. Nie mają cierpliwości na więcej niż żart kilku zdaniowy. Taka tabloidyzacja  myśli i wypowiedzi a przede wszystkim przyjmowania informacji. Kiedyś przeprowadzono "badania czytania" i okazało się że przeciętny czytelnik prasy nie może dobrnąć dalej niż cztery, pięć zdań artykułu i nie dziwi mnie to bo jeśli nie ma cierpliwości czytać, to nie ma cierpliwości też słuchać. Stąd taka poczytność tabloidów. Tytuł mocno zaczepny w treści, potem kilka zdań podtrzymujących napięcie by czytelnik nie przerzucił następnej kartki reszta jest zwięzłym wyjaśnieniem o co chodzi. I nikomu nie przeszkadza że obok informacji o zamordowanym noworodku pręży się baba z cyckami do słońca. Tabloid jest jak pasek u dołu ekranu telewizora.
Nie kupuje tabloidów ale nie mogę sobie odpuścić "badania" co jakiś czas kiedy w pracy ktoś pozostawi szmatławiec i to mi wystarczy by utwierdzać się w przekonaniach.
 Mieszkając z Szabłowskimi "pod jednym dachem" wiele sobie przypomniałem z czasów dzieciństwa i jest to jedna z wielu zalet tej książki. Pamięć jest wybiórcza. Ogranicza sie do wspomnień ugruntowanych częstym powtarzaniem lub mocnym impulsem czy wyrazistym skojarzeniem. Przez swoją konsekwencję  w przeprowadzaniu tego eksperymentu odświeżyli moje wspomnienia. Myślałem że ich życie potrwa może miesiąc może dwa, ale żeby pół roku? I z dzieckiem!
Jestem pełen uznania tej ciężkiej pracy i małżeńskie próbie. Grubas z wąsem i zaczeską, kobieta z włchatymi nogami w bistorze. Rubin, Frania, meblościanka. Maluch, polsilver, i wędka bambusowa pod namiot. Gotowanie według Gumowskiej, kultura według Gumowskiej. Telefon na tarczę, znaczki, pocztówki i maszyna do pisania.
Żadnych ustępstw, żadnych kompromisów ani łatwizny. Zupa na kości, sernik z ziemniakami za pożyczoną szklankę cukru. Szampan z serwatki! Ananas z cukini.
TYLKO ERZAC!
Wszystko poparte wiadomościami prasowymi z epoki, socjologicznymi analizami społecznymi uznanych autorów i ich osobistymi obserwacjami środowiska znajomych i przyjaciół.
Zostało mi ok. 50 stron, strasznie jestem ciekawy końca eksperymentu a najbardziej powrotu do życia współczesnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz