PRL semtyment, fotgrafia analogowa, medium format, literatura i film, starocie i czytanie, milczenie i myślenie.
Etykiety
3FALA
(4)
akt
(1)
AKTORZY
(13)
analog
(10)
ARCHITEKTURA
(16)
AUTA
(1)
AUTO
(2)
cieszyn
(6)
CZECHY
(27)
dagerotyp
(2)
ELA
(2)
FILMOWO
(34)
FOTOGRAFIE
(69)
GRAFFITI
(5)
hacele
(2)
HISTORIA
(18)
KINO NA GRANICY
(11)
kolodion
(1)
KONKURS
(3)
KORA
(2)
KSIĄŻKI
(81)
LISTY
(2)
lomo
(31)
lomografia
(10)
ŁODYGOWICE
(7)
magdalenki
(2)
MOTOR
(2)
MUZYKA
(9)
MUZYKA pewel mała
(1)
nurkowanie
(2)
OSOBISTE
(31)
paryż
(2)
pióra
(2)
PKP
(2)
plenery
(2)
POCZATEK
(1)
POCZTÓWKI
(9)
PODRÓŻE
(22)
Polska podróże pewel mała
(1)
PRAHA
(29)
PRASA
(1)
prl
(13)
STAWKOLOGIA
(9)
sverak
(2)
TEATR
(3)
winyle
(4)
ZNALEZISKA TARGOWE
(30)
żywiec
(8)
sobota, 7 lipca 2012
Polska Kronika Filmowa
Planowałem wykonać tę pracę już dawno ale dopiero ostatnio znalazłem czas by zewidencjonować moją kolekcję PKF. Porządkuję na blogu bo może akurat ktoś znajdzie coś co go interesuje.
12/45 Wrocław po wyzwoleniu
Kolej Warszawa - Karczew
Łódzka Szkoła Szybowcowa
14/45 Boże Ciało
Anglicy w Auschwitz
Budowa Elektrowni Warszawa
Warszawskie wodociągi
Okęcie, wylot delegacji do Moskwy 17.06
18/45 Ciechocinek
Gdańsk święto morza Westerplatte
repatrianci w Olsztynie
Biuletyn odbudowy stolicy, tramwaje
Lublin wita wojsko polskie
21/45 1sza rocznica Powst. warszawskiego
24/45 6 lat od wybuchu wojny
Radiostacja Raszyn
1/46 Kraków
10/46 Wysiedlenia Wrocławskie
Lębork
zakłady Radiowe w Łodzi
Odbudowa mostu na Wiśle
31/46 Gomułka na wiecu w sali Roma
Odbudowa Chmielnej
droga Poznań - konin
Gorzów most na Warcie
Nafta Krosno
19/49 1 maja w Warszawie
9/50 Urząd skarbowy kontra chiromanci Warszawscy
41/50 Lenino, 1 dyw. im. T. Kościuszki
Broniewski czyta wiersze
43/50
52/51 Opera warszawska, Ursus
Praga, most wiszący im. Jana Svermy
12/52 60-tka Bieruta
Pafawag Wrocław
Andrychów
Warszawska starówka, odbudowa muzeum
38/52 1 września 1952 w warszawie
9/54 Huta Lenina
Zelwerowicz
Warszawa - RUCH - "Dookoła świata"
Pollena Lechia
Kolejka linowa na Szyndzielnie
/55 10 rocznica wyzwolenia Wrocławia
Archiwa z drugiej wojny św.
42/55
11/56 Zima 100lecia, powódż
Warszawski kulig
Warszawa, skocznia na skarpie
Agrykola
22/56 Warszawskie targi ksiażki
Plac na rozdrożu
Polskie radio, sygnał czasu, laboratorium czasu
Grupa artystyczna SS
41/56 Sąd za "Poznań 56"
Marszałkowska, najstarszy taksówkarz z nr.555
43/56 cd. "Poznań 56"
Konstancin,ul. Lwowska
Wino z Zielonej Góry
Gdańsk
Warszawscy architekci jadą busem do Paryża edukacyjnie
46/56 Na pomoc Węgrom
kard. Wyszyński
Teatr TV - młode polskie gwiazdy ekranu
42/57 Belweder
Pstrowski
Winobranie w Zielonej Górze
Gymkhana motocyklowa
9/72 Tierieszkowa, Kreml...
32/72 Traktoriada - Ursusem w świat, Ateny, Liban, Irak, Iran...
Rozruch elektrowni Kozienice
Wiślica
49/80 Warszawska praga
Długosz
4/81 3zmiana w zakł. włókienniczych
Warszawa, Dom Książki,
Universus
8/81 Mleczarnia na Woli
Fotografie Gierałtowskiego
21/81 rodzina Wałęsów
25/83 Wizyta Papierza
Zbiory Katedry Gnieżnieńskiej
13/91 Warszawskie wagary, pierwszy dzień wiosny, starcia z policją (Małachowski)
wtorek, 3 lipca 2012
O Szwejku i...o nich.
Nowy nabytek po Milenie Jesenskiej i jej reportażach. Antoni Kroh "O Szwejku i o nas". Ja myślałem że Leszek Mazan jest Szwejkologiem a tu Pan Kroch raczy mnie analizą znacznie dokładniejszą niż przypowiastki Leszka Mazana. Wszystko przede mną.
Co jakiś czas pojawiają się w moim domu nowe-stare książki.Wygląda to tak że w każdym kącie gdzie mogę zasiąść lub zatrzymać się na chwilę, zostawiam książki. Jedną lub dwie noszę ze sobą na wszelki wypadek wolnego czasu. Niedawno poznałem miłego Pana antykwariusza posiadającego ok 5000 woluminów w swoim mieszkaniu i skromnie utrzymującego się ze sprzedazy książek za pośrednictwem internetu. Antykwariat Zagubinowo Prawdziwą przyjemnością jest rozmowa z osobą która myśli podobnie. Doszliśmy do wniosku że najpiękniejsze meble w domu to półki z książkami.
Co jakiś czas pojawiają się w moim domu nowe-stare książki.Wygląda to tak że w każdym kącie gdzie mogę zasiąść lub zatrzymać się na chwilę, zostawiam książki. Jedną lub dwie noszę ze sobą na wszelki wypadek wolnego czasu. Niedawno poznałem miłego Pana antykwariusza posiadającego ok 5000 woluminów w swoim mieszkaniu i skromnie utrzymującego się ze sprzedazy książek za pośrednictwem internetu. Antykwariat Zagubinowo Prawdziwą przyjemnością jest rozmowa z osobą która myśli podobnie. Doszliśmy do wniosku że najpiękniejsze meble w domu to półki z książkami.
czwartek, 28 czerwca 2012
Operacja Dunaj... w Bielsku.
Film pt. "Operacja Dunaj" opowiadający o losach zaginionego czołgu w czasie inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację, pokazuje doskonale za co nas Czesi nie lubią, pokazuje stosunki między mieszkańcami a okupantami oraz między ludźmi którzy z butami wdarli się nie tylko do czyjegoś kraju ale dosłownie do domu.
Dowódca czołgu zgubił drogę a roztargniony mechanik-kierowca wjechał w gospodę. Wszystko w filmie dzieje się wokół poszukiwania zaginionego czołgu, próby jego uruchomienia. Załoga próbuje nawiązać kontakt z mieszkańcami co przy braku zdolności językowych doprowadza do wielu śmiesznych a niekiedy tragikomicznych sytuacji.
Nie jest to jakaś rewelacyjna komedia, nie pomagają tu nawet nazwiska tej klasy co: Stuhr, Kot, Zamachowski, Menzel czy Polivka. Właściwie oni sa jak wisienka na torcie.
Niedawo usłyszałem pewną "urban legend" dotycząca przejazdu wojsk UW przez Bielsko do Czechosłowacji. Kolumna czołgów jechała starą droga żywiecką od ul Krakowskiej (nie było Lwowskiej) i jeden z czołgów nie wyrobił zakrętu wjeżdżając w gospodę na rogu ul.11 listopada i starej żywieckiej.
Nie znalazłem dodatkowego potwierdzenia tej historii poza jedną osoba która jest rodowitym bielszczaninem.
oto miejsce.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Mazan - Szwejkolog
Chodzę i myśle, "...trochę o Wiśle, trochę o przemyśle" (TEY) i nagle przebłysk wspomnień ze spotkania autorskiego promocji ksiażki autorstwa LESZKA MAZANA który sam siebie nazywa szwejkologiem. A było to w 1996 roku.
Słuchanie Leszka Mazana to niezapomniane przeżycie. Wspaniały erudyta o wielkiej wiedzy nie tylko historycznej ale i literackiej. Słuchaliśmy Go z otwartą gębą. Opowiadał swoje przygody i podróże związane z miejscami w których mógł przebywać Szwejk na drodze swojej tułaczki. Wplatał w to historie z życia Monarchy co Go muchy obsrały. W prezentowanej książce znalazło się kilka historii z życia Najjaśniejszego Pana, powiązanych z Czechami. Oto kilka z nich.
Słuchanie Leszka Mazana to niezapomniane przeżycie. Wspaniały erudyta o wielkiej wiedzy nie tylko historycznej ale i literackiej. Słuchaliśmy Go z otwartą gębą. Opowiadał swoje przygody i podróże związane z miejscami w których mógł przebywać Szwejk na drodze swojej tułaczki. Wplatał w to historie z życia Monarchy co Go muchy obsrały. W prezentowanej książce znalazło się kilka historii z życia Najjaśniejszego Pana, powiązanych z Czechami. Oto kilka z nich.
Wakacje 2006, piwiarnia w Toruniu, niedaleko domu Kopernika (tego z wielkim wahadłem w środku). Tam na pewno Szwejk nie zawędrował ale każdy akcent powoduję uśmiech sympatii. :-)
niedziela, 24 czerwca 2012
Skarby targowe.
Sobotnie targi żywieckie obfitują w największą ilość wystawców. To brzmi dumnie ale tak nie wygląda. W rzeczywistości jest to około 10 do 15 osób z towarem którym nie zapełnili by nawet szkolnej sali gimnastycznej, ale zawsze jest coś ciekawego. Nie są to wystawcy kolekcjonerzy, raczej zbieracze wszelkiego badziewia, pochodzącego od składów złomowych po austriackie i niemieckie wystawki porządkowe jak również zbiory wyprowadzkowo-rozbiórkowe.
Krzysiu i jego szwedzki stół.
Jeden chłopak sprzedaje prawie wszystko za grosze, można przyjąć że za 1zł/ szt czasem za kilka złotych a wycena polega na rzucie oka. On ma najwięcej klientów oraz najwięcej towaru wszelakiej maści. Wszystko w pudłach wystawione tak jak zbiera to z ulic i domów a zbiera wszystko na austriackich wystawkach i zajmuje największą powierzchnię wystawienniczą. Jest miły, sympatyczny i uprzejmy a nawet daje na krechę.
"Marszandzi"
Inni sprzedawcy to tzw. specjaliści. Ich "specjalność" polega głównie na wiedzy o wartości przedmiotów zaczerpniętej z portali aukcyjnych i ta wiedza jest właściwie ich jedyną podporą w dyskusji z kolegami po fachu, czy z klientami. Specjalizują się w sprzedaży mebli, ceramiki, dzieł sztuki. Rzadko widzę u nich kupujących, najczęściej niezamożni szperacze pytają o ceny przedmiotów które chcieli by posiadać jednak poziom cen odstrasza klientów. Mnie też.
Bibliofil.
Celowo nie używam cudzysłowu ponieważ facet sprzedający książki w dzisiejszych czasach musi być bardzo zdesperowany. Próbuję sobie wyobrazić jak czułbym się postawiony przed koniecznością wyprzedaży swoich zbiorów. Nie jakoś specjalnie wartościowych ale ale o dużej wartości sentymentalnej. Przywiązuję się do książek. Przyjmuję wszystkie, które ktoś chce się pozbyć. Żeby przeczytać - kupuję, by mieć autora na własność. Kiedy kupuję wiem że autor pracował dla mnie. Książka na własność daje poczucie więzi z autorem. Nie lubię korzystać z biblioteki choć wiem jak bardzo ważne jest ich istnienie.
Nie używam cudzysłowu, ponieważ sprzedawca książek nie dosyć że sprzedaje je bardzo tanio, to jeszcze prawię o każdej jest w stanie powiedzieć kilka zdań.Chętnie i łatwo nawiązuje ciekawą rozmowę. Nie zachwala swojego towaru, nie porównuje cen do księgarni i nie "ma focha" kiedy ktoś odkłada książkę nie kupując jej.
Zdarza się nawet że szukam czasem książki za wszelką cenę żeby tylko nie odchodzić z pustymi rękami od jego stoiska a ceny są tak niskie że formuła "reszty nie trzeba" stała się już tradycja. I to nie jest żadna jałmużna jak rzucenie żebrakowi grosika dla zagłuszenia sumienia i świętego spokoju.
Ostatni nabytek.
Ostatni nabytek za niespełna 10zł. a w środku:
1.Literatura na świecie 11/1983 - Jindrich Chalupecki "Hasek niepospolity"
2.Słownik czesko-polski trochę większy od zapalniczki zippo WP 1973 wyd. 1. Prawdziwie kiezonkowy.
3.Jerzy Olkiewicz "Archipelag Picassa" - Jak krytyk, sojusznik artysty, pomaga zrozumieć sztukę przeciętnemu odbiorcy.
Krzysiu i jego szwedzki stół.
Jeden chłopak sprzedaje prawie wszystko za grosze, można przyjąć że za 1zł/ szt czasem za kilka złotych a wycena polega na rzucie oka. On ma najwięcej klientów oraz najwięcej towaru wszelakiej maści. Wszystko w pudłach wystawione tak jak zbiera to z ulic i domów a zbiera wszystko na austriackich wystawkach i zajmuje największą powierzchnię wystawienniczą. Jest miły, sympatyczny i uprzejmy a nawet daje na krechę.
"Marszandzi"
Inni sprzedawcy to tzw. specjaliści. Ich "specjalność" polega głównie na wiedzy o wartości przedmiotów zaczerpniętej z portali aukcyjnych i ta wiedza jest właściwie ich jedyną podporą w dyskusji z kolegami po fachu, czy z klientami. Specjalizują się w sprzedaży mebli, ceramiki, dzieł sztuki. Rzadko widzę u nich kupujących, najczęściej niezamożni szperacze pytają o ceny przedmiotów które chcieli by posiadać jednak poziom cen odstrasza klientów. Mnie też.
Bibliofil.
Celowo nie używam cudzysłowu ponieważ facet sprzedający książki w dzisiejszych czasach musi być bardzo zdesperowany. Próbuję sobie wyobrazić jak czułbym się postawiony przed koniecznością wyprzedaży swoich zbiorów. Nie jakoś specjalnie wartościowych ale ale o dużej wartości sentymentalnej. Przywiązuję się do książek. Przyjmuję wszystkie, które ktoś chce się pozbyć. Żeby przeczytać - kupuję, by mieć autora na własność. Kiedy kupuję wiem że autor pracował dla mnie. Książka na własność daje poczucie więzi z autorem. Nie lubię korzystać z biblioteki choć wiem jak bardzo ważne jest ich istnienie.
Nie używam cudzysłowu, ponieważ sprzedawca książek nie dosyć że sprzedaje je bardzo tanio, to jeszcze prawię o każdej jest w stanie powiedzieć kilka zdań.Chętnie i łatwo nawiązuje ciekawą rozmowę. Nie zachwala swojego towaru, nie porównuje cen do księgarni i nie "ma focha" kiedy ktoś odkłada książkę nie kupując jej.
Zdarza się nawet że szukam czasem książki za wszelką cenę żeby tylko nie odchodzić z pustymi rękami od jego stoiska a ceny są tak niskie że formuła "reszty nie trzeba" stała się już tradycja. I to nie jest żadna jałmużna jak rzucenie żebrakowi grosika dla zagłuszenia sumienia i świętego spokoju.
Ostatni nabytek.
Ostatni nabytek za niespełna 10zł. a w środku:
1.Literatura na świecie 11/1983 - Jindrich Chalupecki "Hasek niepospolity"
2.Słownik czesko-polski trochę większy od zapalniczki zippo WP 1973 wyd. 1. Prawdziwie kiezonkowy.
3.Jerzy Olkiewicz "Archipelag Picassa" - Jak krytyk, sojusznik artysty, pomaga zrozumieć sztukę przeciętnemu odbiorcy.
sobota, 23 czerwca 2012
Dwie Syrenki Warszawskie
Data może nieodpowiednia bo 11 listopada dawno był, jednak ostatni łomo spacer zakończył się kilkoma ciekawymi fotografiami. W bielskiej dzielnicy przemysłowej (okolice Placu Fabrycznego) znalazłem ładne, choć proste graffiti Antify
Wspominam o tym ponieważ w Bielsku-Białej jest Syrenka "Warszawska" której historię mało kto zna. Wszyscy wiedzą o jej istnieniu w centrum miast ale skąd się wzięła sam nie miałem pojęcia i zasięgnąłem informacji.
Nikt ze znajomych czy rodziny (bo w dużej części pochodzą z Bielska) nie wiedział skąd się wzięła. Wychowany na korzystaniu z encyklopedii jako ostatnie źródło przeszukałem internet i tam znalazłem krótką historię Syrenki.
Ten pomnik-fontanna przedstawia Syrenkę podobną do tej warszawskiej. Autorem jest Ryszard Sroczyński (1905-1966) bielski artysta rzeźbiarz (absolwent ASP w W-wie). Fundusz Odbudowy Stolicy ufundował Syrenkę w 1954r w podziękowaniu bielszczanom z wkład finansowy w odbudowę stolicy.
Zastanawiam się czy jest jeszcze gdzieś w Polsce inny przejaw wdzięczności warszawiaków za odbudowę miasta stołecznego. Poszukam informacji jak jeszcze bielszczanie pomagali warszawiakom. Lubię naszą Syrenkę, mamy namiastkę Warszawy u siebie.
Wspominam o tym ponieważ w Bielsku-Białej jest Syrenka "Warszawska" której historię mało kto zna. Wszyscy wiedzą o jej istnieniu w centrum miast ale skąd się wzięła sam nie miałem pojęcia i zasięgnąłem informacji.
Nikt ze znajomych czy rodziny (bo w dużej części pochodzą z Bielska) nie wiedział skąd się wzięła. Wychowany na korzystaniu z encyklopedii jako ostatnie źródło przeszukałem internet i tam znalazłem krótką historię Syrenki.
Ten pomnik-fontanna przedstawia Syrenkę podobną do tej warszawskiej. Autorem jest Ryszard Sroczyński (1905-1966) bielski artysta rzeźbiarz (absolwent ASP w W-wie). Fundusz Odbudowy Stolicy ufundował Syrenkę w 1954r w podziękowaniu bielszczanom z wkład finansowy w odbudowę stolicy.
Zastanawiam się czy jest jeszcze gdzieś w Polsce inny przejaw wdzięczności warszawiaków za odbudowę miasta stołecznego. Poszukam informacji jak jeszcze bielszczanie pomagali warszawiakom. Lubię naszą Syrenkę, mamy namiastkę Warszawy u siebie.
czwartek, 21 czerwca 2012
Industrialna Ostrava
W Lidovych Novinach z 16.06.2012 w dodatku Orientace jest artykuł o przemysłowej architekturze Ostravy. Wspominam o tym bo dawno oglądałem film pt."Słoneczne miasto". Ostrava se probouzi tak ja postacie w filmie. Bezlitosny kapitalizm połączony z rachunkiem ekonomicznym stawia bohaterów w bardzo trudnej sytuacji życiowej. Utrata pracy, rodzinne kłopoty, zmuszają ich do podjęcia ważnych życiowych decyzji. Wzięcie spraw w swoje ręce nie oznacza jeszcze sukcesu. Ludzie pracujący na etatach nauczeni są w pewnym sensie bycia prowadzonymi za rękę. Kiedy potrzebna jest samodzielność okazuje się że trudno o samodzielne i co najważniejsze właściwe decyzje. Postacie jednak próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości za wszelką cenę, a błędne decyzje i nieudane interesy powodują pogłębianie frustracji i pogorszenie wzajemnych stosunków.
Reżyser daje jednak nadzieję postaciom a przez to i widzom. Pozytywna scena sadzenia bratków, swoistego pojednania zamyka pętlę zdarzeń dając wszystkim nadzieję na lepsze jutro.
Film kręcony w mieście i na jego przedmieściach pozwala dokładnie przyjrzeć jego przemysłowej architekturze. To jest to co lubię najbardziej. Widzieć miasto takim jak widzą go jego mieszkańcy chodzący każdego poranka po bułki.
Przemysłowa Ostrava jest trochę jak moje włókiennicze Bielsko w którym przemysł też w bardzo dużej mierze wymarł. Pozostałości budowli, hal, warsztatów w większości wykorzystane zostały na działalność komercyjną lub sprzedane ustąpiły miejsca apartamentowcom. Na szczęście miasto żyje, nie wymarło jak Ostrava.
Lubię beton i stal, architekturę przemysłową.
Udostępniona do zwiedzania Ostravska huta Witkowice, wielki piec.
Reżyser daje jednak nadzieję postaciom a przez to i widzom. Pozytywna scena sadzenia bratków, swoistego pojednania zamyka pętlę zdarzeń dając wszystkim nadzieję na lepsze jutro.
Film kręcony w mieście i na jego przedmieściach pozwala dokładnie przyjrzeć jego przemysłowej architekturze. To jest to co lubię najbardziej. Widzieć miasto takim jak widzą go jego mieszkańcy chodzący każdego poranka po bułki.
Przemysłowa Ostrava jest trochę jak moje włókiennicze Bielsko w którym przemysł też w bardzo dużej mierze wymarł. Pozostałości budowli, hal, warsztatów w większości wykorzystane zostały na działalność komercyjną lub sprzedane ustąpiły miejsca apartamentowcom. Na szczęście miasto żyje, nie wymarło jak Ostrava.
Lubię beton i stal, architekturę przemysłową.
Udostępniona do zwiedzania Ostravska huta Witkowice, wielki piec.
środa, 20 czerwca 2012
Nowa zdobycz
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Tak niewiele potrzeba
Tak niewiele potrzeba żeby mi sprawić radość.Wystarczy kilka czeskich gazet z minionego weekendu i już jest co robić. Oglądać, próbować czytać, i cokolwiek zrozumieć. Niezła zabawa. Wszystko dzięki Aldonie M. :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)















