Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (4) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (16) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (71) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (8) nurkowanie (2) OSOBISTE (27) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (17) PRAHA (29) PRASA (1) prl (12) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

MOTÓR NA KAWĘ GOTOWY!

Wiosna... narazie. Każde zaczerpnięcie świeżego powietrza drażni mnie brakującym łańcuchem. Motor gotowy, słońce go grzeje, bo przeszkadza mi w warsztacie bo muszę go codziennie wyprowadzać jak psa na pole.  Jeszcze kilka dni temu stał w pokoju i każdą chwile mu poświęcałem, by małymi krokami przybliżyć wiosenny wyjazd. 
Pierwszych motocyklistów widziałem w ubiegłą niedzielę prażąc się w aucie nagrzanym słońcem padającym przez szyby. Szyba ma wady. Nie pozwala się opalać ale przepuszcza podczerwień i grzeje jak cholera.
Bardzo bawi mnie złość spoconego kierowcy, niezadowolonego, kiedy przeciskam się między autami i jestem zawsze pierwszy na światłach. Ach jak oni machają gałęziami a ja nie mogę im odmachać Kozakiewiczem czy choćby palcem, bo trzymam kierownice.


Przeróbka udała się prawie tak jak zamierzałem, i nawet sprawnie się uwinąłem od jesieni. Wymyśliłem sobie że, skoro motocykl nie może kosztować zbyt wiele, to pewnie będzie brzydki, bez wyrazu i nikt nie połechce mego ego pochwałą. Co innego jakbym kupił nowy, ale to nie możliwe.
Trzeba było zatem sztrucla przerobić tak żeby mi się podobał, a przy okazji może i komuś. Podobają mi się angielskie klasyczne motocykle, jak na przykład Triumph, czy Royal Enfield (o zabytkach nie wspominam bo to inna historia i długa lista). Inspirował mnie film "Wild one", "Prawdziwa historia", Świetny blog TRUD i masa filmów oraz blogów rożnej maści znalezionych w internecie.

                                                             - CAFE RACER - foto na końcu :-)
Zastanawiam się czy opisywać ze szczegółami wszystkie etapy przeróbki, czy kogoś to będzie interesować, bo motocykliści raczej do mnie nie zaglądają. 
Może jednak lepiej spisać to wszystko tu i teraz,  i mieć to z głowy, bo później to na pewno nie będzie mi się chciało, a tak dam link komu trzeba, i kiedyś pochwalę się na jakimś forum caferacer's by potem przeczytać pochwały... i krytykę :-).
Oryginalna Yamaha xs 400 jest brzydka . Soft chopper z lat 80'... fuj... Wstydziłbym się na takiej kobyle jeździć. 


 Żeby mnie oczy nie bolały i wyobraźnia miała łatwiej, od razu go rozebrałem pozbywając się zbędnego balastu zostawiając ramę, silnik, koła, zbiornik, kierownicę, kolana wydechowe, instalację. 
Przedni błotnik zwęziłem i skróciłem. Lagi obniżyłem i założyłem gumowe osłony. Wyrzuciłem liczniki wielkie jak stare budziki, lampę i kierunkowskazy. Kierownicę odwróciłem na opak bo ma być nisko a nie jak baranie rogi. Zbiornik paliwa przeklepałem na wklęsło w miejscu oparcia kolan. Bo tak mają stare motory i tak mi się podoba. Przemalowałem go na dwa kolory ze szparunkami. Jak na pierwszy raz to nieżle mi wyszło. 
Silnik oddałem do czyszczenia proszkiem szklanym i nabrał jednolitego szarego koloru razem z gaźnikami dla których przewidziane były stożkowe filtry powietrza zamiast wielkiej plastikowej puszki. Kanapę wywaliłem bo jest wielka i brzydka jak wersalka z prl'u i sam zrobiłem siedzenie tylko dałem tapicerowi do obszycia skórą z kozy. Pod siedzeniem zrobiłem tunel na instalację elektryczną. To samo zrobiłem z tzw. manetkami na kierownicy. Obciągnąłem delikatną skórą i podobnie z brzydkim białym akumulatorem który nijak nie pasował do mojej wizji motocykla. Przypiąłem go skórzanym paskiem. Cykorłapke, tylną lampę, błotnik i kierunkowskazy też odkręciłem bo są brzydkie. Tablica rej. i lampa znalazła się z boku po prawej przy osi tylnego koła. 
Wyrzuciłem osłonę łańcucha i megafonowe tłumiki zastępując je strumiennicami samochodowymi (lekki bas i ciszej) dospawanymi do kolan wydechowych. Kolana owinąłem taśmą bazaltową 1400*C zaimpregnowaną lakierem do 800*C (Motip). Do gaźników dorobiłem podpórkę żeby się nie kiwały na samych gumowych króćcach ssących bo silnik pracuje jak wibrator. Na próbę posadziłem dziewczyny przy pierwszym odpaleniu i pokiwały głową z uznaniem mocy między nogami. Reflektor zmieniłem na uniwersalny, dorobiłem kontrolki LED, brakuje mi tylko licznika, małego i uniwersalnego ale i na niego przyjdzie kolej. Szybę lampy okleiłem specjalną żółtą folią, bo nie mogę założyć żółtej żarówki gdyż ma za dużą moc i mogłaby uszkodzić plastikowe elementy lampy... a efekt jest zadowalający. 
Linia motoru jest ładna, tzn mi się podoba, pozycja za kierownicą niezbyt wygodna, ale na trasie do pracy czy po okolicy wystarczająca.




podziadkowy nadal sprawny


tata mama i ja

Triumph wielkości pudełka zapałek





Wskaźnik poziomu paliwa

























3 komentarze:

  1. Ładny sprzęcik. Minus za tylne kierunkowskazy.

    OdpowiedzUsuń
  2. https://www.youtube.com/watch?v=afnPQCEE16o&list=PLW2kHbsB710gCN-VTj0lyd8LjKwC7QVqU udanego sezonu

    OdpowiedzUsuń