Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (16) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (5) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (5) hacele (2) HISTORIA (17) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (75) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (28) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (20) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Yuma! A co?

Rocznicę uczciliśmy kolacją i seansem sentymentalnym.
Któryś bloger pisał o yumie  w tonie niepochlebnym, że to taki naiwny film z siermiężną scenografią w pretensjonalnym stylu, że tak nie było...
A właśnie że tak było!

"Co ty wiesz o ..." PRL'u

Film kręcony w Czeskim Cieszynie i Ostrawie, fotoreportaż z planu  gdybym o tym nie przeczytał to bym się nie zorientował, a przecież Cieszyn znam nieżle.
Zastanawiam się tylko skąd oni wzięli taki kowbojski saloon madam Figura? Ale to nieważne.
 Ważne wtedy było pragnienie posiadania czegokolwiek co dawało namacalnie czuć zachodnią cywilizację w rękach, w swoim  pokoju czy na sobie być  lepszym, nobilitowanym we własnym środowisku. Kto z nas nie zbierał wtedy puszek po piwie, resorkowców, paczek po papierosach ustrzelonych na strzelnicy "sportowej" podczas odpustu przykościelnego, fotosów gwiazd muzyki i filmu, przypinek które dziś wracają do łask, no i znaczków odlepianych z listów od ciotki z ameryki, długo by wymieniać.
 Ja wiem że to takie prózne ale przyjaciele wtedy nie byli zawistni. Wtedy każdy się cieszył jak ktoś miał coś fajnego. Stąd wśród ludzi mojego pokolenia umiejętność cieszenia się cudzym szczęściem. Cieszymy się jak komuś się dobrze wiedzie a i pomagać potrafimy bezinteresownie jak w tamtych trudnych czasach, które nauczyły nas życia nie tylko dla siebie ale i dla innych.
Nic nie było.
Wtedy każdy pomagał drugiemu zdobyć coś, załatwić, poszukać znajomości, "by żyło się lepiej." Pieniądze nie miały wartości jeśli nie można było za nie czegoś kupić więc wartością był człowiek który umiał pomóc , coś załatwić, zrobić, naprawić, wykombinować a nawet ukraść. Uniwersalną walutą była flaszka. Jako wdzięczność i jako bilet do lepszego świata, chociaż na chwile bo kac na drugi dzień boli tak samo.
Jak w Yumie gdzie  kradzież została rozgrzeszona gestem Robinhoda. Odbieranie bogatym, takie karanie za historię za podział europy na lepszych i gorszych
"...oparty nie na przemocy lecz na prawie" (Stalin, bo jemu się należy!). Pozostaliśmy po tej gorszej stronie tak jak pózniej nasi bracia w NRD obudzili się z widokiem na mur.
  Zachód więc płaci karę za każdym razem kiedy młodzi wpadają do sklepów i dyskretnie zabierają (yumają) towary mieszczące się do kieszeni kurtki albo przebierają się wychodząc z kabiny "na cebulę".
Radość rozdawania fantów jest wielka kiedy widać szczęśliwy uśmiech obdarowanych.
Wtedy cokolwiek nas uszczęśliwiało, teraz młodych ludzi nie byle co ucieszy kiedy mają wszystko.
Normalnym jest że chce się lepiej i więcej, wtedy zatraca się zdrowy rozsądek wkraczając na drogę przestęstwa z której powrót jest trudny. Sprawy komplikują się kiedy do gry wchodzą bezlitośni gangsterzy i wielkie stawki, przemoc lub śmierć.
Tylko katarssis może przerwać ten zaklęty krąg węża zjadającego własny ogon.
Nie można powiedzieć -Ja się juz nie bawię.
Stawka jest wysoka i jak spaść to z wysokości albo na cztery łapy albo na pysk.
Jak spada Kot, Młot, Kula i Gierszał zobaczcie sami. Ja zobaczę napewno jeszcze raz!


Ta Yuma przewija się w tle filmu i też jest dobra.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz