Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (4) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (16) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (71) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (8) nurkowanie (2) OSOBISTE (27) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (17) PRAHA (29) PRASA (1) prl (12) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Action...

Po ciężkim tygodniu dobrze się śpi... w wannie! Myślałem że trochę poczytam ale zrobiło mi się tak przyjemnie że zasnąłem. Obudziłem się jak już woda odkryła mój wstyd. Na nic nie miałem czasu w tym tygodniu. Nawet czytać i to mnie boli najbardziej. W nawale obowiązków i dużym tempie pracy nawet nie słucham radia bo jeśli nie mogę się skupić na audycji to wolę nic nie słyszeć. Nie potrzebuję dżwiękowego tła do życia.
Lubię być sam ze swoimi myślami wtedy tak pięknie płyną. Szkoda że nie mogę niektórych myśli przelać przez klawiaturę, one tak szybko ulatują.
 Po dłuższej przerwie odwiedziłem moich znajomych sprzedawców targowych. Od jednego  nich dostałem cynk o dostawie nowego-starego towaru w poniedziałek, więc będę napewno. Dziś za to trafił mi się aparat który dawno chciałem sobie kupić, mianowicie:
ACTION SAMPLER
 Migawka 0,22 sek na jedną kwartę i 0,66sek na cały kadr. Wyrażnie słychać wolny przebieg więc będzie fajna sekwencja.

Za jedyne 5zł. (alledrogo za 120zł) w folii i pudełku z instrukcją, nie używany z filmem wewnątrz i nie zrobionym żadnym zdjęciem. Chociaż gdyby już jakieś zdjęcia były przez kogoś zrobione fajnie było by zrobić sobie tajemniczą niespodziankę. Wiem, jestem wścibski ale to nasza ludzka specjalność. Gdyby nie to nie było by programów i gazet o celebrytach. Nie rozumiem tego zainteresowania cudzym życiem lub umyślnego prowokowania dziennikarzy do pisania o sobie...
 Pewnego razu akwizytorka SKOK'u roznosiła ulotki, na szkolnym festynie rodzinnym, z wizerunkiem Artura Żmijewskiego. Staliśmy z kolegami i rozmawialiśmy kiedy podeszła wręczajac każdemu ulotkę. Spojrzeliśmy po sobie i już wiedziałem...
Zapytałem, czy to aby nie jest jej dyrektor i tak się promuje na ulotkach. Pani odpowiedziała że to nie jest dyrektor, pytając jednocześnie jak mogę nie wiedzieć. Zaczęła mi tłumaczyć że to taki polski znany aktor, pan doktor, ojciec, Mateusz, detektyw. Ja kiwałem głową z zainteresowaniem a koledzy nie mogli się powstrzymać ze śmiechu. Kiedy skończyła tłumaczyć, zapytała czy dalej nie kojarzę, odpowiedziałem że  wogóle, więc zrezygnowana pożegnała mnie zdaniem "Żal mi pana."
A mi nie żal mnie. :-)
Śmiejąc się z siebie można do woli uśmiać sie z innych. Wiem, świnia jestem i taki zespół lubię, "jak oni grają!"


Jak stary dobry Carcass na pierwszych dwóch płytach.
16 listopada wybieramy się rodzinnie na koncert LAO CHE do Katowic. Mam nadzieję na odrobinę materiału  '44! Czy ktoś z nami jedzie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz