Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (5) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (16) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (74) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (28) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (18) PRAHA (29) PRASA (1) prl (12) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Miłoszewski, Mikulski, Wu-Zet-Ka.

  Leżały w wielkim stosie, z którego wypływały strużki kolorowej wody. Padał deszcz. Moknąłem razem z nimi, w samej koszuli i trampkach. Musiałem się spieszyć przed bezlitosnymi maszynami, które w swoich szczękach je zgniatały. Wyciskały krople, które chłonęły litery z napuchniętych wilgocią wnętrzności. 
Potykałem się brodząc w mazi rozmoczonej celulozy, jak pośród gruzów Warszawy. Oglądając się za siebie, byle nie stracić anonimowo życia pod stosami ważącym dziesiątki ton. Łapczywie  zbierałem przyciskając do piersi, by było ich więcej i więcej... zanosiłem w bezpieczne miejsce. Układałem z czułością i wracałem po następne, które dostrzegłem w oddali. Sięgałem czubkami palców wyciągnięty jak struna. Resztki i pozostałości innych rozpływały się pod moimi stopami. Nie mogłem sięgnąć. Nie mogłem ryzykować życia. Musiałem zostawić... 

Jak zwykle wahałem się, czy prosić o pozwolenie wejścia na teren skupu surowców wtórnych, bo kiedyś nie było wolno i wszystko zależało od dobrej woli wagowego. Na szczęście znajomości otwierają wiele drzwi. Ale tak było kiedyś. Teraz wystarczy poprosić o kamizelkę z napisem GOŚĆ... 

 W dniu kiedy umarł Stanisław Mikulski, pośród kupionych przeze mnie książek na targu, była jedna w której zbiegiem okoliczności pierwszy rozdział był poświęcony właśnie jemu. 
Dzisiaj pośród uratowanych przeze mnie książek była jedna, którą zabrałem ze sobą do pracy bo miała kolorową okładkę i kilka interesujących nazwisk. 
 Empik w 2012 roku wydał zbiór opowiadań na okoliczność Światowego Tygodnia Książki. Znalazły się tam utwory J.Dehnela, M.Kalicińskiej, R Kosika, Z.Miłoszewskiego, B.Pawlikowskiej
 Zacząłem czytać od środkowego rozdziału pod intrygującym tytułem: "Potęga wuzetki", bo zestaw obowiązkowy kawa i wuzetka, bo trasa W-Z... Miś, inż. Karwowski, Anioł, 1313... co jeszcze?

Opowiadanie jest ukłonem w stronę miasta i wyrazem niezmiennej może i trochę naiwnej miłości oraz tęsknoty do niego. Na dwudziestu kilku stronach autor zatoczył czasową pętlę wydarzeń od lat 60' XXw. gdzie umieścił parę narzeczonych "prześladowanych" przez "Dwóch panów N" z powodu nietypowej daty urodzenia  dziewczyny i zazdrości jej kawalera o ideał męskości reprezentowany przez Stanisława Mikulskiego przewijającego się w tle opowieści podobnie jak w "Dziewczynach do wzięcia".(14:25)
Spirala czasu, przez dekady i historyczne wydarzenia od Gierkowskiego okresu rozwoju, przemian ustrojowych, niewidzialnej ręki rynku, aż do czasów współczesnych zawiera w sobie narodziny nowego pokolenia i wzrastanie z innymi ideałami od tych którymi kierowali się rodzice. Pojawiają  się politycy z pierwszych stron gazet, ale i bohaterowie filmów wrzuceni dla zorientowania czytelnika w czasie i przestrzeni. Wydarzenia są tłem dla rozważań futurologicznych bohatera i weryfikacji niezrealizowanych marzeń. 
Motywem przewodnim jest pytanie: Czy za pięćdziesiąt lat nadal będzie można w Warszawie zjeść Wuzetkę. Na dzień dzisiejszy, czyli pierwsze 50 lat,  odpowiedź jest twierdząca w opowiadaniu i w rzeczywistości. Czy za następne 50 lat również będzie można zjeść wuzetkę odpowiedzcie sobie sami. 
Dziękuję za zaproszenie na Wuzetkę Dorocie Anecie i Joannie. Z powodu obecności Stanisława Mikulskiego w opowiadaniu książka zostanie przekazana Bogdanowi, do stawkowego archiwum we Wrocławiu.


10kg za 6zł



1 komentarz:

  1. Chyba nie byłabym w stanie patrzeć na to zgniatanie... książka to historia, zapach jakiegoś domu, zapiski ołówkiem na marginesach, fragment egzystencji człowieka - może jakiegoś ważnego człowieka, a może ważna była dla jakiegoś człowieka i znalazła się tam przypadkiem. Smutny widok :( Książki tak dzielnie walczą o naszą wdzięczność, a my - ludzkość haniebna - tak z nimi postępujemy. p.s nie jadłam wuzetek z 10 lat, ale jakoś mnie do nich nie ciągnie. Przeszkadzał mi w nich zawsze smak marmelady, zamieniłabym ją na nutellę ;)

    OdpowiedzUsuń