Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (4) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (16) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (71) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (8) nurkowanie (2) OSOBISTE (27) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (17) PRAHA (29) PRASA (1) prl (12) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Targowy splot książkowy


                          W 1966 roku nie chciałem wiedzieć ile mi zostało Poświatowskiej.
Łudziłem się że dużo, bo wiele stron jeszcze było przede mną na kindlu, a pasek postępu niestety mydlił mi oczy. Chciałem czytać o niej jak najdłużej, bo z każdym rokiem stawała się mi bliższa. Jednak jakiś wewnętrzny głos mówił mi że nie mogę być z nią tak długo szczęśliwy... bo nikt nie był.
Śmierć rozdzieliła nas niespodziewanie. Wcześniej celowo nie szukałem jej skróconej biografii w internecie, by nie być na tę śmierć przygotowanym. Miałem nadzieję na jeszcze jeden ciekawy rozdział jej życia po kolejnej operacji upartego serca.
Poczułem jednak gorycz, bo reszta książki to były zdjęcia, piękne zdjęcia i przypisy...
Dziękuję Ance, że poznała mnie z Haliną... chwilami tak do niej podobną...

złotówka za sztukę


  Czytelnicy i blogerzy mają swoje tzw "stosiki czytelnicze" , "wyzwania tematyczne", miesięczne zestawy... a ja mam stosy targowe do przekopania i wyzwania poszukiwawcze pośród grzbietów książek ułożonych raz w prawo raz w lewo. Zakręconą głową wyławiałem kolejne tytuły chodząc dookoła stołu i czytając grzbiety raz z góry, raz z dołu.
Tego dnia, zebrałem ciekawy zestaw książek. Począwszy od zbioru wierszy Haliny Poświatowskiej (WL 1975) wybranych i odszukanych przez poetę Jana Zycha, aż po "Wenus w futrze" Masocha ze wstępem prof. Imielińskiego na temat Masoch-izmu i Sade-izmu.
  Z pomiędzy nich, wyciągnąłem biografię Jerzego Kosińskiego napisaną przez C. Czaplińskiego, fotografa. Kosiński, na emigracji w Stanach, spotkał Poświatowską. Spodobała mu się, chciał ją fotografować...  jej natomiast, podobała się jego pewność siebie, jasno postawione cele: kariera, pisanie, bogactwo...ciekawa była jego czułości, jednak jego ego stało się dla niej odpychające po chwilowym zauroczeniu. "Malowanego ptaka" przeczytała już po powrocie do Polski i cisnęła w kąt, nie godząc się z zachwytem krytyków. Znała go wystarczająco dobrze.
  Z każdym kolejnym okrążeniem stolika z książkami wyławiałem kolejne ciekawe pozycje.
Trzecią już biografię Polańskiego która jest przekładem pierwszej jaką kupiłem, "Roman by Polanski" z 1984 roku, w której reżyser jeszcze nie wiedział że nakręci "Wenus w futrze".
Wygrzebałem też biografię Chopina według Jarosława Iwaszkiewicza z dużą ilością rycin i zapisów nutowych. Bo Chopin u nas w domu czasem gra... na tranzystorach.

  Niepozorny grzbiet Aliny Budzińskiej zawierający "Rodzynki, migdały" zaintrygował mnie tytułem bo biorę do ręki stare książki kucharskie dla... Anki. Okładka rozwiała wątpliwości bo zawierała karykatury znanych postaci filmu i teatru, z lat osiemdziesiątych. Nie było Mikulskiego wśród tych twarzy na okładce. Były za to inne znane gwiazdy dziesiątej muzy... Staszek był za to pierwszą postacią otwierającą książkę, która zawiera wspomnienia autorki z rozmów przeprowadzonych dla Panoramy Śląskiej i Telewizji Katowice.
Akurat  tego dnia trafiłem na dobre słowo o Mikulskim. Dnia w którym umarł.
A  Mikulski po wsze czasy wisi na ścianie w moim domu... Mikulski dzwoni u mnie Matuszkiewiczem...
Razem z Karewiczem, wiszą "wapniaki" i patrzą ślepymi oczami na każdego gościa który wchodzi do domu i staje z nimi twarzą w twarz. Te oryginalne gipsowe odlewy ich twarzy wykorzystane były pierwotnie do stworzenia figur silikonowych które stanęły w nieistniejącym już Muzeum Hansa Klossa.







2 komentarze:

  1. Poświatowska była niesamowita. Cały czas się zbieram do wypozyczenia antologii jej wierszy, czuję, że muszę je poznać. Kiedyś w księgarni widziałam piękny zbiór, kosztował chyba stówę, ale był tak piękny, że szok. Szkoda, że wtedy nie miałam pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poświatowska jest dla mnie najważniejsza!!! Tak ważna, że zdobyłam się na odwagę napisania artykułu naukowego na jej temat; później go wygłosiłam, a na końcu został opublikowany w książce po-konferencyjnej... Poświatowska wryła mi się w serce już chyba na zawsze:)!! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń