Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (3) ARCHITEKTURA (15) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (5) CZECHY (26) ELA (1) FILMOWO (33) FOTOGRAFIE (58) GRAFFITI (4) hacele (2) HISTORIA (16) KINO NA GRANICY (10) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (74) LISTY (2) lomo (30) lomografia (8) ŁODYGOWICE (6) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (28) pióra (2) PKP (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (18) PRAHA (29) PRASA (1) prl (12) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (28) żywiec (8)
Instagram

Sylwestrowe Danse Macabre

Na przekór genderowym przeciwnikom i obrońcom moralności, obowiązuje w tym roku styl zamienny. Kobiety przebierają się za facetów i odwrotnie. W prowincjonalnych, tzw. zabawach sylwestrowych, (nie przejdzie mi przez gardło słowo BAL) styl nie musi być wyszukany.Tematyczny... Raczej symboliczny, prosty, ratunkowy ostatniej deski... bo coś innego jest ważne.
Ważne jest pierwsze wrażenie jakie zrobi się na współbiesiadnikach. Najlepiej kiedy jeszcze są trzeźwi i w stanie wydać jęk zachwytu tzw. strojem. Ich nikt nie poznał. One zdradziły się głosem. Potem mogło być już tylko lepiej. Wprost proporcjonalnie do ilości spożytego alkoholu. Odwrotnie proporcjonalnie do poziomu samokrytyki ich i biesiadników. Styl po pewnym czasie przestaje być ważny ustępując miejsca cielesnemu komfortowi pląsawicy czy jak pisała kiedyś A. tańca św. Wita.
Wszelkie u'chwyty dozwolone. Marzenia na poluzowanej smyczy uwolnione, usprawiedliwione jednakowym poziomem upojenia i wolnością karnawału.
Patrzyłem na to targowisko próżności i otaczały mnie zjawy bliskie, a jednak dalekie. Byłem obserwatorem i obserwowoanym. Patrzyłem na ten spektakl "Śmieć, miasto, śmierć" okiem Fassbindera przez lustrzane okulary moralności.Widziałem to, co dla mnie odległe i nieosiągalne. Oni widzieli to co zgubili, wchodząc w swoje role. Patrzyłem na nich sztucznie się uśmiechając i oni patrzyli na mnie widząc swoje oblicze w szkłach. Jakbym to ja był dziwny wśród nich, a może to oni są dziwni otaczający mnie. Kto tu kogo nie rozumie?
 Bycie szoferem jest... zdrowe. Następnego dnia. Bycie szoferem egzekwującym "swoją własność" bywa kłopotliwe i niewdzięczne. Spojrzenie Kaśki znad porannej kawy... bezcenne :-)




2 komentarze:

  1. To chyba za mocny obraz tej imprezy i zbyt dogłębnie przez Ciebie odebrany.Ta impreza to zupełny spontan, tak jak napisałeś " bo coś innego jest ważne...". Nikt z uczestników tej imprezy nie marzy o sztywnym balu i prawdziwym targowisku próżności.Obserwacje w jakiej metce przyszła sąsiadka i czy sąsiad ma na sobie oryginały czy podróby, to bardzo męczące.Od czasu do czasu upadek moralny i zezwierzęcenie jest wskazane, nie można cały czas się spinać, to tak jakbyś na siłę nie chciał zrobić kupy bo śmierdzi.Ja wiem, że w tym wypadku to jest fizjologia ale takie porównanie przyszło mi do głowy. Wynika z natury. Efektem tego jest skręt kiszek a najgorszym wypadku śmierć.Więc czasem warto trochę pośmierdzieć i oderwać się od zwariowanej rzeczywistości, żeby do końca nie oszaleć, a że impreza w takim stylu, no cóż...Podobno o gustach się nie dyskutuje.Pozdrawiam zniesmaczonego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie było mnie na tej imprezie ale z opisu autora wynika, że to było totalne nieporozumienie lub co bardziej prawdopodobne, że autorowi brak dystansu do otaczającego go świata.

    OdpowiedzUsuń