Etykiety

3FALA (4) akt (1) AKTORZY (13) analog (10) ARCHITEKTURA (16) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (6) CZECHY (27) dagerotyp (2) ELA (2) FILMOWO (34) FOTOGRAFIE (69) GRAFFITI (5) hacele (2) HISTORIA (18) KINO NA GRANICY (11) kolodion (1) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (81) LISTY (2) lomo (31) lomografia (10) ŁODYGOWICE (7) magdalenki (2) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (31) paryż (2) pióra (2) PKP (2) plenery (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (22) Polska podróże pewel mała (1) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (30) żywiec (8)
Instagram
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lomo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lomo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

World Pinhole Day

  Gdyby nie Piotr Trzmielewski, wielkoformatowy artysta otworkowy, nie wiedziałbym, że dzisiaj jest ten tytułowy dzień.
Światowy Dzień Fotografii Otworkowej.
  Uganiamy się za jeszcze lepszym sprzętem. Szukamy doskonalszej ostrości. Kupujemy więcej i więcej megapikseli, a okazuje się, że tak niewiele potrzeba, by zbliżyć się duchem do pierwszych piktorialistów przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Wtedy, mieli oni już pierwsze obiektywy w swoich wielkich kamerach, na mokre, szklane klisze.  Technologia którą wypracowywali indywidualnie, pozwalała im na otrzymywanie wyjątkowych i niepowtarzalnych zdjęć, uznawanych za dzieła sztuki, sprzedawanych i eksponowanych w powstających galeriach.
  Jak mówi Martyna: "Ostrość jest przereklamowana. Liczy się duch, nastrój i forma."
Poszedłem na krótki spacer po okolicy, by uczcić ten dzień. Zamiast obiektywu, założyłem dekielek zabezpieczający korpus, z dziurką o niewidomej średnicy rzędu dziesiątej części milimetra i naświetlałem ujęcia "na oko" od 10 do 30 sekund na czeskim negatywie Foma, o czułości 100ASA. Film wywołałem w wywoływaczu Kodak D76,  w rozcieńczeniu 1do1 przez 15 minut w 20 st. Celsjusza. Skany bez dodatkowej obróbki na epsonie v550.
  Parę lat temu poczyniłem pierwsze próby fotografowania camerą obscurą zrobioną z małoobrazkowej Smieny, na jakimś kolorowym filmie. Tutaj można zobaczyć efekty.









poniedziałek, 4 maja 2015

Jeszcze jeden...

A wszystko przez Kino na Granicy. 
 Długo ociągałem się z rejestracją na Instagramie.  Tumblr wydawał mi się lepszy... subiektywnie. Chciałem dać możliwość trochę dłuższego życia moim zdjęciom które powstały podczas festiwalu. Organizatorzy zaproponowali tagowanie hasłem #kinonagranicy zdjęć festiwalowych i ewentualne ich wykorzystanie. 

Spróbowałem i spodobało mi się od pierwszego kontaktu. 

                                                      Oto mój profil INSTAGRAMOWY.  
                                                             Jak zwykle SZURENS.

  Jest też ikona odsyłająca na stronie bloga. Będzie mi miło spotkać się z innymi użytkownikami instagramu na tej płaszczyźnie. 

poniedziałek, 1 września 2014

Sympatyczne spotkanie

 Dorocie tak się Cieszyn spodobał że przyjechała do niego ponownie. Zastanawiałem się czy spotkanie  z nią będzie równie przyjemne jak czytanie jej wpisów blogowych, o książkach które przeczytała.
Podczas ostatniej wizyty, zwiedziła Cieszyn prawie tak dokładnie jak goście Kina na Granicy, więc wiedziałem że już niewiele zostało jej tam do zobaczenia. Pod tym względem "moje" Bielsko miało jej coś do zaoferowania. Pomyślałem że trzeba to wykorzystać i umówić się na spotkanie.
Zaproponowałem Dorocie krótką wycieczkę bielskim szlakiem pokazującym historię żydów w tym mieście.   Przyjechała razem z Kubą i oboje zabrałem z cieszyńskiego rynku. Dzięki pięknej pogodzie mogli podziwiać uroczy krajobraz śląska cieszyńskiego i moich Beskidów.
TU MAPA
 Poza wiedzą o Cmentarzu Żydowskim który często mijam i ostatnio byłem tam 20 lat temu nie znałem żydowskiej historii miasta. Krótka rozmowa z Paluchem naprowadziła mnie w odpowiednim kierunku. Najpierw spotkanie z Dariuszem Paczkowskim i autograf dla Doroty przy okazji pokazania muralu upamiętniającego działalność Ireny Sendlerowej.

 Darek udostępnił mi nr tel przewodniczącej Gminy Żydowskiej w bielsku.Miałem nadzieję że zobaczymy Dom  Modlitwy przy ul. 3 maja 7.  Niestety nie było nikogo kto mógłby nas wpuścić do środka, bo wszyscy byli na urlopie...  jednak po rozmowie, mam zapewnienie, że drzwi będą dla nas otwarte w przyszłości.
 Przeglądając materiały internetowe trafiłem na nazwisko autora publikacji książkowych na temat historii żydów bielskich. Pomyślałem że książka będzie dla niej doskonałą pamiątką z bielska. Znalazłem kontakt z autorem, Jackiem Proszykiem, spotkałem się z nim wcześniej na krótkiej rozmowie i dostałem autograf.

Najpierw zatrzymaliśmy się w Białej przy fabryce POLSPORT która stanęła na starym cmentarzu żydowskim po długich pertraktacjach z gminą. Dziś stoi tam tablica pamiątkowa w kształcie macewy, ponieważ ekshumowano tylko 10% z pośród 1700 pochowanych.












Synagoga w Białej
Będąc w Białej podjechaliśmy na skrzyżowanie Krakowska/Kazimierza Wielkiego gdzie do wojny stała Synagoga w/g projektu Karola Korna.



We wszystkich miejscach znajdują się tablice informacyjne ze zdjęciem i opisem  miejsca związanego z historią i kulturą żydowską Bielska-Białej. Wytyczony jest też szlak spacerowy jednak w odwrotnym kierunku do naszego planu jazdy.
Jechaliśmy z Białej do Bielska i przy ul. Stojałowskiego  pokazałem Dorocie Irenę Sendlerową na wielkiej ścianie autorstwa Rozenau/Paczkowski ( Karolina pomagała Darkowi wycinać szablon z 40-tu arkuszy bristolu) . Tam wręczyłem Dorocie autograf  od Darka Paczkowskiego na broszurze poświęconej tolerancji w Żywcu.
Irena Sendlerowa autorstwa Rozenau/Paczkowski 

Miłym przerywnikiem dla mojej warszawianki było spotkanie Syrenki ofiarowanej bielszczanom w latach 50-tych za pomoc w odbudowie stolicy po wojnie
. 

Patrząc na Syrenkę, za plecami mieliśmy siedzibę Gminy Żydowskiej, ale niestety bez pani Doroty Wiewióry która była na urlopie. Pozostała nam jedynie tablica emaliowana do sfotografowania i spacer w miejsce gdzie stała druga Synagoga zburzona w czasie drugiej wojny światowej. Za budynkiem galerii BWA jest świecznik i tablica pamiątkowa, a na frontonie Biura Wystaw Artystycznych wiszą dla przypomnienia, wielkie banery z widokiem synagogi i jej ruin.


Synagoga w Bielsku


BWA

W tym miejscu wręczyłem Dorocie kilka pocztówek z widokami Synagogi i bielska. Miejski spacer zakończyliśmy odwiedzeniem ostatniego, i chyba najważniejszego miejsca związanego z historią bielskich Żydów. 

Przy ulicy Cieszyńskiej blisko pływalni Panorama znajduje się pięknie zachowany Cmentarz Żydowski, uratowany przed budową w jego miejscu osiedla , jakie faszyści planowali tam postawić w 44r. W czasach PRL'u pasły się tam krowy a Dom Przedpogrzebowy był składem siana. 
Kiedy byłem tam ostatni raz na początku lat '90 z Kaśką, widzieliśmy jak bardzo był zaniedbany. Pamiętam przewrócone macewy, ledwo widoczne spod trawy, otwarte grobowce w których było widać trumny, a w jednym z nich trumna była otwarta i można było dostrzec szkielet... 
Teraz cmentarz jest pięknie utrzymany, uporządkowany, ścieżki wykoszone, macewy poukładane. Jedynie bluszcz który rośnie tam od zawsze okrywa niektóre nagrobki płaszczem zapomnienia a dzikie poziomki czerwonym kolorem nie pozwalają zapomnieć tragicznych losów bielskich żydów.
To było najlepsze miejsce na wręczenie Dorocie książki "Życie według wartości" o historii żydów na tych ziemiach, napisanej przez dr.Jacka Proszyka, okraszonej osobistą dedykacją. 
Resztę dnia spędziliśmy towarzysko w różnych miejscach Bielska...









Ostatnie zdjęcia: LOMO ANALOG



poniedziałek, 20 maja 2013

Targowisko staroci w Cieszynie

 Starszy sprzedawca staroci, który ma sklepik na Menniczej koło teatru, przypadkiem powiedział mi podczas pierwszej wizyty,że w niedzielę odbywa się na rynku pchli targ. "Ta ostatnia niedziela..." Kina na Granicy, to się świetnie składa... pomyślałem i już w duchu się cieszyłem polowaniem.
Wstałem wcześniej i pokroczyłem wschodzącym słońcem na rynek.... jakieś dziwne uczucie ogarnia mnie zawsze kiedy jadę na żywiecki targ czy w Bielsku a teraz i w Cieszynie. Czuję taki dziwny pośpiech, jakbym pędził do kolejki "...bo coś rzucili", czuję niepokój że coś może mi umknąć, że ktoś coś może mi podkupić. Przecież to głupie, karcę sam siebie a jednak w tych wyjątkowych okolicznościach zawsze dopada mnie to uczucie.

No, jest targ.
 Na rynku, bo pogoda dopisała. Jest i mój nowy znajomy sprzedawca staroci. Swoje stragany poustawiali w dwóch rzędach dłuższego boku rynku po lewej stronie. To jednak nie to samo co w Żywcu. Tam jest wszelkie badziewie spośród którego udaje się coś fajnego złowić. Natomiast w Cieszynie spotykają się kolekcjonerzy i drobni zbieracze specjalistyczni.
Było tam wiele ciekawych rzeczy które chciałbym mieć. Były na przykład pocztówki na które nie było mnie stać, wiele przedmiotów z czasów II wojny światowej, ładne rzeczy codziennego użytku, stare zegarki, długo mógłbym wymieniać... to była taka wielka plenerowa DESA.
Nie mogłem zakończyć KnG bez jakiejś fajnej pamiątki. Znalazłem pocztówki z Pragi. Obok mnie kolekcjoner płacił tysiącami koron za nieduży stos widokówek.
 Tak, tak, Rysiek, musisz tam pojechać. Oto kalendarz spotkań Cieszyńskiego Klubu Hobbystów. Latem na rynku a w deszczowe dni w Domu Narodowym na wprost ekranu komputera.


























Krępuje mnie fotografowanie ludzi. Jak już to robię to się uśmiecham, (ciekawe czy wyglądam wtedy jak debil), żeby uprzedzić ewentualny foch... co mi pan tu za zdjęcia robi!!!
Zazwyczaj  mi się udaje, jak tego dnia, na tym targu. Najpierw cały obszedłem , pocztówki kupiłem u pana z Menniczej bo mu obiecałem, sprawdziłem czy jeszcze coś by mi się nie przydało i dopiero po tym wszystkim zabrałem się za obserwację ludzi i ich fotografowanie, czego efekty zamieszczam ku uciesze gawiedzi. :-)
Aparat LOMO Lc-a film samodzielny Ilford Pan400....























piątek, 17 maja 2013

Kino na Granicy. Oczekiwany fotoreportaż z cieszyńskiej majówki.

Oczekiwany przede wszystkim przeze mnie.
Dawno fotografowanie nie dawało mi takiej przyjemności. Dawno nie miałem takiego, i tyle spokoju. To lepsze niż wczasy nad morzem. Nie musiałem myśleć o innych, za innych. Sam byłem sobie sterem, żeglarzem i okrętem na milczącym morzu myśli.
Samotników to w tym Cieszynie chyba niewielu było. Większość trawiła czas na zajęciach w podgrupach. Grupowe oglądanie filmów, owszem, jest fajne. Poza śmiechem, jednoczącym wszystkich widzów w tych samych momentach, bieżąca wymiana myśli w ciemności dawała by poczucie bliskości z kimś... Ale jak tu szeptać coś komuś do ucha... Komu???
Samotność w sieci... kin. Szczęśliwa samotność długodystansowca-kinomana...



A.M.





RUTA

?, Ireneusz Czop, Sławomir Fabicki 
Maciej Stuhr, Ireneusz Czop






Sławomir Fabicki 



"Baron" Więcek, Adam Sikora  









                                      




























Zdjęcia wykonane aparatem LOMO LC-a  oraz OLYMPUS TRIP.