Etykiety

3FALA (4) akt (1) AKTORZY (13) analog (10) ARCHITEKTURA (16) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (6) CZECHY (27) dagerotyp (2) ELA (2) FILMOWO (34) FOTOGRAFIE (69) GRAFFITI (5) hacele (2) HISTORIA (18) KINO NA GRANICY (11) kolodion (1) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (81) LISTY (2) lomo (31) lomografia (10) ŁODYGOWICE (7) magdalenki (2) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (31) paryż (2) pióra (2) PKP (2) plenery (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (22) Polska podróże pewel mała (1) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (30) żywiec (8)
Instagram
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pióra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pióra. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 grudnia 2016

CZARNY ATRAMENT, LISTY SZYMBORSKIEJ

Od dawna piszę piórem. Sprawia mi to przyjemność. Piszę do ludzi. Piszę dla samego pisania. Kiedy nie piszę, wtedy czasem otwieram pióro i kreślę linie na karteczkach do notatek. To przyjemne uczucie trzymać w spracowanej, silnej dłoni, takie delikatne narzędzie, jakże inne od tych które używam na co dzień. To uczucie porównywalne z dotykiem kobiecej dłoni uniesionej do powitania. Szkoda że nie wszystkie kobiety o tym wiedzą. Nie wszystkie chcą się witać.
Dłoń, podana jak opadający liść, do ucałowania, pachnie. Ciepło ciała otulające dłoń niesie obłok zapachu ze źródła w zgięciu nadgarstka. Perfumuje się nadgarstki lecz tylko we wnętrzu. Dlaczego nie można całować ciepłego wnętrza dłoni by sycić się aromatem intymnego wyboru perfum.
Dlatego witając się czule dotykiem policzków, zawsze sięgam szyi by poznać osobisty wybór zapachu. Zdarza się, że ten zapach  zostaje na moim policzku dłużej i towarzyszy mi jeszcze przez jakiś czas.

Pisząc, czasami zaciągam się zapachem atramentu, celowo zbliżając stalówkę do nosa. Ten moment ożywia obrazy z dzieciństwa. Lata nauki pisania tanimi chińskimi piórami i atramentem Hero, bo innego po prostu nie było. Do dziś można go kupić za 3,50zł i te same pióra Herb 330 w podobnej cenie.
Wąchając atramenty różnych marek zastanawiałem się czy istnieją perfumy posiadające choćby w minimalnym stopniu nutę zapachową zbliżoną do atramentu.
Przeszukiwałem internet wpisując rozmaite konfiguracje haseł dla wyszukiwarki i ku swojemu zaskoczeniu znalazłem kilka opisów jednej perfumy

                                                 LALIQUE  --  ENCRE NOIRE  --  
  


Ciężkie, prosto ciosane, ciemne szkło przypominające kałamarz. Trochę większe niż buteleczki z atramentem. Zamknięte drewnianą zatyczką z ciemno bejcowanego drewna i tłoczoną sygnaturą.  Precyzyjny atomizer 100ml.
Bardzo pozytywne recenzje blogerów i opisy wrażeń zapachowych spowodowały, że zapragnąłem poczuć ten zapach na własnej skórze i skonfrontować go z własną wyobraźnią.
Próbki są łatwo dostępne w internecie.
Listonosz zawsze dzwoni dwa razy.
                          
***

Zaciągnąłem się... i ne poczułem atramentu. Nie ma podobieństwa, jednak moc, wyrazistość i trwałość są jakby właśnie atramentowe. Trwałe i ponadczasowe. Zapach po wielu godzinach jest nadal wyczuwalny. Po zachłyśnięciu się gamą wielu mocnych wrażeń z czasem ustępuje dyskretnej obecności, objawiającej przy nagłych ruchach powietrza wokoło głowy. Jego delikatne ślady pozostają nawet po dwunastu godzinach, wtedy staje się tak dyskretny, że tylko dotykiem można go jeszcze odnaleźć.
Czarny Atrament skomponowany przez Nathalie Lorson doskonale pasuje do pięknego czarnego pióra okolicznościowego LAMY sygnowanego podpisem Wisławy Szymborskiej na okoliczność dwudziestej rocznicy przyznania Nagrody Nobla. Sprawiłem sobie przyjemność kupnem tego pióra podczas promocji książki "Najlepiej w życiu ma twój kot" , Listy Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza.

Spotkanie z autorami odbyło się w najlepszym z możliwych miejsc czyli Kawiarni Literackiej Kornel i Przyjaciele gdzie gośćmi byli Michał Rusinek, Sebastian Kudas, Teresa Walas. Listy czytali aktorzy teatru z Czeskiego Cieszyna.
Pióro LAMY jest solidnym narzędziem piśmienniczym pasującym do dłoni doskonale i z niezwykłą lekkością tańczącym na kartkach starego pożółkłego papieru.
Jeżeli ktoś chce mi dać przyjemność pisania piórem otrzymując ode mnie list, to proszę o kontakt szurens@gmail.com.

Listonosz kiedyś przyniósł mi tester. A, Karolina i Sebastian, przynieśli mi wczoraj pełny kałamarz.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Przyjemność pisania...

...przyjemność notowania w blogu, ale większa przyjemność pisania na "wyczerpanym papierze". Od jakiegoś czasu na tym, który kupiłem za grosze na targu.

Pisanie piórem wydawało mi się czymś oczywistym i normalnym. Nie traktowałem tego jak prowincjonalnego snobizmu. Niekiedy nawet kryłem się z tym, by uniknąć naiwnych pytań i zbędnego tłumaczenia. Miałem jakieś stare pióro i nim pisałem. Dobrze mi się nim pisało, do momentu pierwszego komplementu jaki otrzymałem od dziewczyny na karuzeli. 

 Popatrzyłem na swoje pismo. Drukowane najczęściej, bo wtedy sam siebie potrafię odczytać a i bliscy do których piszę mają ułatwione zadanie. Najtańszym atramentem HERO Ink, które pamiętam jeszcze z podstawówki i chińskim piórem HREB 330 które do dziś jest sprzedawane w sklepach papierniczych po kilka złotych. Dobrze mi się pisało do momentu wyróżnienia. Zastanowiłem się wtedy jak to jest pisać innym piórem, tzw. dobrym piórem? Czy można pisać jeszcze łatwiej, ładniej, czy pisanie może być przyjemniejsze?

Pomyślałem że mogę spróbować. Szybko uświadomiłem sobie że nie będę kolekcjonerem, bo ceny piór wiecznych bywają zawrotne. Pozostało mierzyć siły na zamiary i spróbować tego na co mnie stać. 
HERB 330 najtańsze pióro w każdym papierniczym


 Chyba każdy z mojego pokolenia zaczynał pisanie od pióra HERB 330. Takim piórem pisałem. Ma wady. Czasem skrobie i zawsze zasycha. Winna jest nieszczelna skuwka. Wystarczy dmuchnąć. Każde pióro z nieszczelną skuwka będzie zasychać. Niektóre można we własnym zakresie uszczelnić silikonem.  
 Odwiedziłem najbliższy sklep papierniczy i pytanie o tanie pióra, kiedy stoi się obok witryny z piórami po kilkaset złotych, wprowadziło ekspedientkę w zakłopotanie.  Propozycja 100 złotych za pióro była dla mnie nie do przyjęcia. 
 Po krótkim zastanowieniu, sprzedawczyni znalazła pod ladą polskie pióra ZENITH OMEGA na zwykłe naboje, po dwie dychy. Dwie wersje, obie plastikowe; Jedna w połysku druga satynowa. Jedna w chromach, druga pozłacana. Wersją lux czyli modelem OMEGA NICE lepiej się pisze, co widać na próbce. Oba pióra nie zasychają.
cdn.