Etykiety

3FALA (4) akt (1) AKTORZY (13) analog (10) ARCHITEKTURA (16) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (6) CZECHY (27) dagerotyp (2) ELA (2) FILMOWO (34) FOTOGRAFIE (69) GRAFFITI (5) hacele (2) HISTORIA (18) KINO NA GRANICY (11) kolodion (1) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (81) LISTY (2) lomo (31) lomografia (10) ŁODYGOWICE (7) magdalenki (2) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (31) paryż (2) pióra (2) PKP (2) plenery (2) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (22) Polska podróże pewel mała (1) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (30) żywiec (8)
Instagram
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ELA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ELA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lipca 2020

AGFA BOX 1949÷58

 

Pół roku czekał na mnie cierpliwie, w bielskim sklepie ze starociami (nad Nowym Elektronikiem). Ganiłem siebie, za myśl, żeby go kupić. Po co mi dwudziesty czy nawet trzydziesty, analogowy aparat fotograficzny. Oprócz aparatów na błony cięte, mam już wszystko czego potrzeba fotografowi. "Mały obrazek", "średni format", kompakty, camerę obscurę... O, nie mam półklatkowca, bo kiedyś sprzedałem ale mam też Polaroidy różnej maści i ubarwienia. 
  Nie mogłem przestać o nim myśleć. Wyprodukowany w Niemczech, zaraz po wojnie, był europejską odpowiedzią na amerykańskiego Kodaka Brownie. 
  Wykonany z cieńszej blachy niż puszka na brzoskwinie, daje jednak wrażenie solidnej i bardzo przemyślanej konstrukcji, zawierającej proste, żeby nie powiedzieć prymitywne rozwiązania mechaniczne. Można go zepsuć ale i można go samodzielnie naprawić. 
Przeznaczony jest do stosowania błony zwojowej typu 120, czyli średniego formatu, tu o rozmiarze kadru 6x9cm. Na jednej rolce filmu można wykonać 8 zdjęć. Oczywiście, przewijać należy ręcznie, licząc klatki przez czerwone okienko z tyłu aparatu. 
   Ma migawkę gilotynową o przebiegu 1/50sekundy schowaną w dwusoczewkowym prymitywnym obiektywie o podstawowej jasności f:8 druga wartość przysłony to f:16 oraz ciekawostka: przy jasności 8 można zastosować wbudowany żółty filtr.
  Fajnie się nim kadruje, ponieważ posiada dwa celowniki. Jeden do poziomych zdjęć, a drugi do pionowych (to te  dwa oczka nad obiektywem). Gniazdo statywowe, styk dla lampy błyskowej (dlatego nazywa się synchro).

  Poniżej kilka zdjęć wykonanych dla próby.
  Film fomapan, 100asa, wywoływacz: d76, 1:1, 10 min, 20'C, skan v550.


 









wtorek, 13 listopada 2012

Exlibris.

Wiedziałem że coś takiego istnieje. Nawet w którejś książce swojej kolekcji miałem, ale nie znajdę w mnogości ich. Pomyślałem że fajnie było by mieć swój , tylko jaki zrobić . Podobał mi się u Jacka Hugo Badera, taki na drewnianej kolebie ale to kosztowne i potrzebna tuszownica, niegramotne, i w transporcie kłopotliwe.
Linorytu nie zrobię bo jestem lewy w sztukach plastycznych. Mógłbym poprosić Elkę dla niej to drobnostka ale nie chce mi się pieprzyć z odbijaniem, wycinaniem karteczek i ich wklejaniem do książek. Pozostaje zaprojektowanie i wykonanie pieczęci z automatu.
O wykonanie projektu poprosiłaem więc Elkę, by wykorzystała którąś ze swoich prac plastycznych i zaadoptowała na potrzeby mojego exlibrisu. Oto przykładowe znaki własnościowe które mi sie podobały i zainspirowały mnie.
inspiracje...
Przeszukaliśmy wspólnie Elki typografie i znależliśmy jeden linoryt który od razu wpadł mi w oko, a właściwie jego fragment. Cały obraz przypominał mi prace wielkiego fotografa Edwarda Hartwiga z serii "Wierzby". Elki grafika był zupełnie przypadkowo zbieżna ze zdjęciami Hartwiga, ale o kopii nie ma mowy.
Ze znalezieniem odpowiedniej czcionki nie było kłopotu. Skanowanie grafiki to chwila i przy porannej kawie Elka zrobiła projekt bardzo szybko uwzględniając moje sugestie. Zresztą doskonale się rozumiemy i wielokrotnie przekonałem sie że moje uwagi są słuszne i często pokrywały się z tym co mówili jej wykładowcy na uczelni.
 Mój exlibris.
fajny, nie...