Fundacja PRACOWNIA SZTUKI państwa Gajewskich, z siedzibą w Warszawie.
PRL semtyment, fotgrafia analogowa, medium format, literatura i film, starocie i czytanie, milczenie i myślenie.
Etykiety
piątek, 21 stycznia 2022
Kolodionowy goniec.
wtorek, 20 lipca 2021
MOSKWA 5 kieszonkowy średniak.
1 ?w?'1?spraw11'n i 3yd dawna chciałem mieć Moskwę. Łatwo go kupić, jednak trudno znaleźć spr4qawny. Okazja pojawiła się niespodziewanie, po krótkiej rozmowie z kolegą, który naprawiał mojego Beiraxa. Zaoferował mi Moskwę po przeglądzie i po teście z kliszą. Cena była dobra. Stan niezły.
Aparat mieszkowy, średnioformatowy, na film typu 120, 6x6 i 6x9. Posiada dalmierz i przestawny celownik w zależności od formatu zdjęć. Jasny obiektyw 3,5/105mm typu Tessar z migawką centralną od 1sek. do 1/250sek. oraz czas B.
Z historii wiadomo, że ten aparat jest bezczelną kopią niemieckiego aparatu Zeiss Ikon Nettar, którego produkcję rozpoczęto w 1934 roku. Rosjanie produkowali Moskwę od 1946r. do 1960r. korzystając z przejętej dokumentacji, i podobno maszyn.
Nosiłem Moskwę w torbie i kieszeni bo mieści się w luźnych gaciach. Załadowałem z łatwością Fomę 100 i korzystałem z zewnętrznego światłomierza Sekonic L208. Wywołałem w ID68 7minut 20stC.
Tu więcej: Zdjęcia wykonane Moskwą 5.
piątek, 24 lipca 2020
AGFA BOX 1949÷58
poniedziałek, 27 kwietnia 2020
World Pinhole Day
Światowy Dzień Fotografii Otworkowej.
Uganiamy się za jeszcze lepszym sprzętem. Szukamy doskonalszej ostrości. Kupujemy więcej i więcej megapikseli, a okazuje się, że tak niewiele potrzeba, by zbliżyć się duchem do pierwszych piktorialistów przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Wtedy, mieli oni już pierwsze obiektywy w swoich wielkich kamerach, na mokre, szklane klisze. Technologia którą wypracowywali indywidualnie, pozwalała im na otrzymywanie wyjątkowych i niepowtarzalnych zdjęć, uznawanych za dzieła sztuki, sprzedawanych i eksponowanych w powstających galeriach.
Jak mówi Martyna: "Ostrość jest przereklamowana. Liczy się duch, nastrój i forma."
Poszedłem na krótki spacer po okolicy, by uczcić ten dzień. Zamiast obiektywu, założyłem dekielek zabezpieczający korpus, z dziurką o niewidomej średnicy rzędu dziesiątej części milimetra i naświetlałem ujęcia "na oko" od 10 do 30 sekund na czeskim negatywie Foma, o czułości 100ASA. Film wywołałem w wywoływaczu Kodak D76, w rozcieńczeniu 1do1 przez 15 minut w 20 st. Celsjusza. Skany bez dodatkowej obróbki na epsonie v550.
Parę lat temu poczyniłem pierwsze próby fotografowania camerą obscurą zrobioną z małoobrazkowej Smieny, na jakimś kolorowym filmie. Tutaj można zobaczyć efekty.
piątek, 27 grudnia 2019
MAGDALENKI między AUTAMI.
![]() |
| Ta wyjątkowa foremka, dzięki Kamili, dotarła do prof. Gielaty. |
Jednego dnia festiwalu na dużej scenie, toczyła się rozmowa pomiędzy trzema osobami: Krystyną Rodowską, Wojciechem Szotem i Markiem Bieńczykiem. Roztrząsali pojęcie "straty" w odniesieniu do nowego tłumaczenia pierwszego tomu "W poszukiwaniu utraconego czasu" PrUsta (sic!) autorstwa Krystyny Rodowskiej. Jednych przekonywał Bieńczyk z twardą "stratą" czasu minionego a mnie przekonała Krystyna Rodowska do "utraty" niosącej pewna nadzieję odzyskania wspomnień ożywionych smakiem ciastek moczonych w herbacie. Wszyscy troje zachwycali się teoretycznie smakiem Magdalenek nie mając pojęcia że my, siedząc na przeciw, mieliśmy jeszcze w ustach smak magdalenek o których oni mogli tylko pomarzyć a my mieliśmy ich pełne brzuchy :-)
W ubiegłym roku (2018) w wydawnictwie OFICYNA ukazało się nowe tłumaczenie, pierwszego z siedmiu tomów dzieła Marcela Prousta. Wydawca obiecał nowe tłumaczenia, w kolejnych latach. Szóstego grudnia tego roku pojawił sie drugi tom: "W cieniu rozkwitających dziewcząt" w tłumaczeniu Wawrzyńca Brzozowskiego. .![]() |
| foremka od Kamili. |
![]() |
| po 4 minutach |
90g masła (może być margaryna mniej niż połowa kostki na oko)
2 łyżeczki miodu (jakikolwiek, 3łyżeczki też może być)
2 jajka ciepłe lub zimne
100g mąki (nawet 120g pszenna, tortowa)
około 40g cukru pudru (lepiej mniej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 tarta skórka z cytryny lub pomarańczy
szczypta soli
-----------------------
masło roztopić, dodać miód, ostudzić trochę,
zmieszać w misce mąkę cukier proszek i sól następnie wsypać do garnka z margaryną i wymieszać łyżką, wbić jajka i rozetrzeć mikserem zetrzeć skórkę, gdyby było zbyt płynne (jak do naleśników) to dodawać mąki po łyżce i ubijać żeby było trudno lejące się z łyżki.
nagrzać piekarnik do 160'C i piec 12 do 13 minut w termoobiegu.
foremkę wysmarować margaryną i posypać mąka, ciasta nakładać mniej niż pojemność foremki bo duże urośnie, żeby łatwiej rozprowadzać ciasto w formie - palce zanurzać w mącę często, można ciasto poklepać opuszkami by lepiej wypełniało foremkę.
sobota, 3 sierpnia 2019
Zabrali mi wodospad.
![]() | |
| Budowa wodospadu w Krzysiach. |
ale ja już byłem za płotem bo skracałem sobie drogę, przechodząc przez niego w rogu ogrodu. Dwanaście lat, to już wystarczająco dużo by skakać po drzewach i płotach.
Z jabłkami w kieszeniach biegłem nad wodospad gdzie starsi koledzy budowali zastaw na rzece z wielkich kamieni toczonych z góry i dołu koryta. Patrzyłem jak ustawiają głazy jeden na drugim i utykają kucami z trawy, szpary pomiędzy nimi. Na środku była przerwa zatykana deskami, służąca do spuszczania wody na wypadek opadów deszczu, by uchronić zastaw przed zniszczeniem.
Jesienią i zimą przybór wody był na tyle duży , że i tak jak co roku rozwlekał kamienie w korycie Żylicy.
Obserwowałem jak koledzy skakali na główkę z murku wodospadu, oddzielającego od głównego nurtu strugę do fabryki mebli (Reicha) i tartaku Pawełka znajdującego się za Zamkiem.
Nigdy nie odważyłem się tak skoczyć. Nigdy też nie zanurkowałem pod wodospad jak Pasierbek, który dzięki pożyczonej ode mnie masce, upolował harpunem Troć, na ponad 60cm.
W najgłębszym miejscu woda miała prawie 3 m. Zastaw był wyższy ode mnie. Wodospad miał 2 m wysokości.
| Babka, mama i tata. Ujęcie wody dla meblowni i tartaku. |
![]() |
| Nic nie zostało z wodospadu 2018. |
![]() |
| 2018. |
wtorek, 25 grudnia 2018
CZYTANIE PREZENTÓW.
Publiczne otwieranie prezentów zawsze budzi we mnie niepokój. Wtedy pycha przegrywa ze skromnością. Wiąże się to z pewnym zawstydzeniem i wątpliwością, żeby tylko prezenty nie były zbyt obfite i bogate, by nie sprawić przykrości nadmierną radością tym którzy znajdują pod choinką mniej albo ich oczekiwania okazują się niespełnione.
Dlatego prawdziwa radość bezsenna tli się we mnie aż do świątecznego poranka, gdzie w łóżku z Kaśką, obstawiamy się skarbami i chwalimy wzajemnie nie tylko podpowiadanymi wcześniej prezentami jakie otrzymaliśmy, ale przede wszystkim tymi które nas zaskoczyły.
W tym roku było podobnie, ponieważ obdarowywanie w ciągu roku bliskich i dalekich znajomych, zaowocowało nieoczekiwanymi paczkami pocztowymi pod choinką.
Wysyłając cokolwiek i pisząc listy do niektórych osób nigdy nie oczekuję niczego w zamian... no może poza potwierdzeniem otrzymania i radości jaką sprawiłem.
Domyślam się, że tegoroczny zbiór pod choinkowy był pracą zespołową całej rodziny, ale znalazły się tam również paczki i listy z daleka, ale od bliskich mi osób.
Odpowiem na te listy niebawem. Na razie zacząłem w łóżku czytać A.Libery "Madame" i okazuje się bardzo wciągająca. Odpowiada mi czas, forma i opisane zdarzenia... Znalazłem ją w paczce od Anki z Warszawy, obok pocztówek Stolicznych, katalogowych kart Muzeum Adama Mickiewicza z reprodukcjami dłoni Tuwima, notesu Rodziewiczówny, nauszników Białoszewskiego, rękopisu Broniewskiego, zielnika Orzeszkowej i walizkowej maszyny do pisania Kapuścińskiego. Te karty to genialny pomysł muzealników by zawędrowały pod strzechy, ale i dawały możliwość kolekcjonowania ponieważ wykonane zostały na wysokiej jakości kartoniku z otworkiem dla spinania lub wieszania.
Najcenniejszym prezentem okazał się tekst piosenki Kabaretu Starszych Panów "Piosenka jest dobra na wszystko" z autografami Grzegorza Wasowskiego (syna) i Moniki Wasowskiej, autorów biografii Starszych Panów.
Rano po przeczytaniu listu odkryłem także autograf Barbary Krafftówny złożony dla mnie w dniu moich urodzin 2018 roku. Co za zbieg okoliczności. A na deser do porannej kawy portugalska tabliczka czekolady Avianense produkowana nieprzerwanie od 1914 roku. Tyle dobroci... ale list i tak zawsze jest najważniejszy.
Ten rok był dobry. Kilka dni spędziłem tego lata z Kamilą (i innymi :-) odwiedzając Krzysztofa Czyżewskiego w Krasnogrudzie w dworku Miłosza.
Pojechaliśmy zaprosić osobiście Krzysztofa i Małgorzatę na festiwal literacki "Żywiec miasto zmySłów". W drodze poznałem Kamilę bliżej spędzając z nią siedemset kilometrów rozmów na tylnym siedzeniu. Do tego winne rozmowy wieczorne z Włodkiem, Kaśką i Kornelią były intelektualną przyjemnością. Tak niewiele potrzebuję. Wystarczy kilka osób których myśli mają zbieżne trajektorie i ogniskują się płomieniem dialogu.
Piękny i długi list od niej otrzymałem, pisany drobnym maczkiem. Wydziobany wiecznym Watermanem na wiosennym papierze w ten zimowy dzień świąteczny. Odpowiem na niego niebawem. Jakiś czas będę oba listy nosił w moim magicznym tornistrze, który nazwał tak Mikołaj Grynberg.
Wszyscy wiedzą że lubię słodycze dlatego czekoladą Studencką od Kamili z nikim się nie podzielę :-) Dziękuję jej za wskazówki literackie i ciepłe słowa z nadzieją spotkania w tym, a na pewno w nadchodzącym roku. Jak nie tu to w Rzeszowie w Aparat Caffe albo... ale to już omówimy w cztery...no sześc oczu.Kiedy rozdzierałem papier ozdobny na następnej paczce spod choinki, nie wiedziałem że w rękach mam książkę faceta który patrzy na mnie z plastikowego pudełka po zdjęciach natychmiastowych Instax. W rękach miałem mozaikę Rechowiczów napisaną przez Maxa Cegielskiego, a za mną stało
nasze wspólne zdjęcie zrobione przy okazji promocji jego innej książki "Wielki gracz". Taki zbieg okoliczności.
Jednak najbardziej rozczuliła mnie Kaśka. Bo ona popłynie kiedyś na północ, a ja polecę kiedyś na południe...globu. Wręczyła mi piękny notes podróżnika ze szczerym życzeniem zrealizowania podróży do Brazylii, do miasta Curitiba na spotkanie z Deborą. Nauczycielką języka polskiego, której kiedyś wysyłałem książki i listy.
Dziękuję wszystkim Kasi, Kamili, Karolinie, Martynie i Annie. Nie tylko Wy, ale także inni, są dla mnie tacy dobrzy...
czwartek, 29 listopada 2018
Odrodzona Susan Sontag.
Zaniosłem ją do lekarza który wyleczył jej wnętrze i odmłodził ciało. Jest teraz piękna, delikatna, gibka i jędrna.
Cudotwórcą jest znany, z wielu trudnych operacji zakończonych sukcesami, introligator Maciej. Jego gabinet mieści się w Żywcu przy ulicy 3 maja 13. Szczyci się wielopokoleniową tradycją.


































