Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (9) ARCHITEKTURA (16) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (6) CZECHY (27) dagerotyp (2) ELA (2) FILMOWO (34) FOTOGRAFIE (67) GRAFFITI (5) hacele (2) HISTORIA (18) KINO NA GRANICY (11) kolodion (1) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (81) LISTY (2) lomo (31) lomografia (10) ŁODYGOWICE (7) magdalenki (2) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (31) paryż (2) pióra (2) PKP (2) plenery (1) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (22) Polska podróże pewel mała (1) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (30) żywiec (8)
Instagram

Dziecięce marzenie.


Ojciec pracował w fabryce blisko przedszkola do którego co rano mnie zaprowadzał. Zimą ciągnął mnie na sankach gubiąc niekiedy w śniegu, z którego nie było mnie widać. W chwilach słabości bardzo przeżywał tę historię i do niej wracał. Nawet kiedy byłem już dorosły.
Latem nie dało się mnie zgubić nawet w wysokiej trawie.
Wychodząc z przedszkola trzymałem zawsze za rękę mojego bohatera i wracając pieszo do domu rozmawialiśmy. Właściwie odpowiadałem na pytania dotyczące tego co działo się w przedszkolu i jakie były posiłki.

Tego upalnego dnia, zatrzymaliśmy się przy skrzyżowaniu bo tata zaparkował Syrenkę pod sklepem "zabawkowym" Pani Honoraty. Musieliśmy przejść przez środek tego skrzyżowania. Czasem pozwalał mi ją prowadzić krótką chwilę w bocznej drodze, sadowiąc mnie na kolanach. Wielką kierownicę Syreny byłem w stanie już objąć choć wyglądałem jak ukrzyżowany. Potem chwaliłem się kolegom.
Czekaliśmy aż przejadą nieliczne samochody. Ojciec rzucił jeszcze okiem na plakat filmowy przypięty szpilkami do zielonego sukna w drewnianej witrynie kina Magurka. Na tej ścianie sklepu "Jedynka" oprócz witryny, długo jeszcze wisiała tam skrzynka na listy.
Czekając, aż przejedzie ostatnie auto ojciec zapytał mnie:
-Jakie chciałbyś mieć auto?
Ja, patrząc w lewo, śledziłem wzrokiem zbliżający się do nas  niebieski samochód z błyszczącym przodem.
Zacząłem szarpać ojca za rękę i powtarzać.
- Taki chcę, taki!
- Ford Taunus. Michał Dziedzic nim jeździ. Mój kolega. -powiedział tata i poszliśmy do naszej Syrenki.
Wiesiek zwolnił się z fabryki i zaczął naprawiać usługowo samochody. Został prywaciarzem w PRL'u.

To były upalne wakacje. Tam gdzie skakaliśmy w gumę trawa była eliptycznie wydeptana do suchej ziemi. W teleranku oglądałem "Czterech pancernych i psa", na czarno białym ekranie "Beryla". Umiałem już trochę czytać, ale ojciec kazał mi codziennie ćwiczyć czytając mu na głos fragment książki w warsztacie.
Przerwałem na chwilę czytanie i powiedziałem do niego
- Chciałbym mieć kiedyś takie auto.
Siedział na małym stołeczku i miał głowę wciśniętą w nadkole  czarnego Forda Cortina Coupe.  Nie usłyszał co do niego mówię więc czytałem dalej.
Kiedy właściciel odbierał Cortinę, samochód nie mógł zapalić. Zaczęliśmy go pchać. Droga była gruntowa. Buty ujeżdżały na wyschniętej ziemi. Kierowca wskoczył do auta, kiedy już wiedział że szybciej pchać się nie da, wrzucił dwójkę, silnik zaskoczył, wszedł na obroty i pognał, zostawiając dwa czarne pasy za tylnymi kołami. Wiele razy opowiadałem tę historię kolegom bo ślady zmielonego szutru zostały we mnie na zawsze.

Minęło wiele lat. Wiele samochodów "...lecz uczucie ciągle płonie"
W Kielcach około 2009 roku kupiłem Taunusa 2.0 1973 r, ale był tak zgnity że nie byłem w stanie się za niego zabrać. Poszedł do ludzi jako dawca części a literatura i gadżety jakie mi po nim zostały przekazałem Agnieszce z bielska. 


Poznałem Agę w momencie kiedy opuściła forum fanów  Taunus.pl. Tak, to wtedy chłopcy planowali wydanie klubowego kalendarza, a Aga powiedziała że w kościele obmyśliła już zdjęcia jakie mogłyby się w nim znaleźć.
Ktoś ją skrytykował  więc się wypisała z forum dalej robiąc swoje. Promując siebie i auto.
  Pieściła wyobraźnię publikując na Facebooku zdjęcia swojego Taunusa... a może właściwie publikując swoje zdjęcia z Taunusem.
Taunus ciągle gdzieś był obecny. Miarka się przebrała po emisji programu w TVN Turbo do którego Aga zakwalifikowała się by ze złomu zrobić nowe auto.
Niedługo po tym programie zacząłem szukać dla siebie samochodu.
Usprawiedliwiałem się sam przed sobą, że chcę zrealizować marzenie z dzieciństwa. Ktoś może pomyśleć, że to kryzys wieku średniego i pewnie też będzie miał rację. Kaprys? Lans?

                                               Car Mat realizuje marzenia  

Krzyknąłem do sąsiada przez płot.
- Mateusz! Przywieziesz mi auto z Niemiec?
- Poślij linka. Zmieścimy go  na lawecie bo chłopcy jadą za kilka dni.
Nie pytał nawet o pieniądze. Zadzwonił i umówił się ze sprzedawcą. Nawet się nie zorientowałem i pewnego poranka Wojtek zjeżdżał moim nowym autem z lawety.
Wybór padł na Forda Mustanga z 1979 roku z silnikiem 2300ccm. Dwudrzwiowy sedan z "oczywiście" tylnym napędem.
Samochód w dobrej cenie bo był uszkodzony. Miał pogiętą maskę i uszkodzony tylny most. Sprawny silnik skrzynię i hamulce. Wnętrze w dobrym stanie i podwozie bardzo zdrowe. Ani jednej łaty.


Dzięki kolegom Gudowskim  z Będzina (Klasyczna niedziela) zdobyłem cały tylny most 3,75 - (był 3,08 miał zmielone satelity) Po zaspawaniu tego uszkodzonego dyfra jest szpera 100% bo cała reszta jest sprawna. Leży i czeka na awaryjne założenie.  Filip pomógł mi założyć nowy most i auto zaczęło jeździć. Na razie dookoła komina.
Samochód nie jeździł od 1992 roku z powodu uszkodzonego mostu. Rok wcześniej poprzedni właściciel zlecił specjalistycznej firmie niemieckiej remont/tuning silnika na co została wystawiona gwarancja z kompletna dokumentacją. Rachunek opiewał na kwotę 6500DM co wtedy przeliczało się na około 3000USD
Kute tłoki i korbowody ( fabrycznie też miał bo była seria 2,3turbo).
Wzmocnione śruby i szpilki.
Pompa olejowa o zwiększonej wydajności.
Większa miska olejowa. Pompowane amortyzatory z tyłu.
Koło pasowe z tłumieniem drgań i wzmocniony pasek rozrządu.
Sportowy wałek rozrządu z regulacją kąta 286stopni.
Rolkowe koniki i wszystkie uszczelnienia.
Gaźnik Holley 380 i wydech 4w1 długi baran.

Dużo czasu zajęły formalności rejestracyjne i ocena rzeczoznawcy stwierdzająca że to pojazd kolekcjonerski. W przyszłym tygodniu wyjeżdżam na drogę. Udało mi się nawet znaleźć do niego oryginalny amerykański magnetofon na nietypowe kasety 8 TRCK nie produkowane od końca lat '80.











3 komentarze:

  1. Dobrze mieć w życiu pasję - satysfakcja z takiego auta musi być ogromna. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny samochód, a historia z początku to prawdziwy wehikuł czasu. Jako jeszcze w miarę świeżo upieczony kierowca toczę wewnętrzną walkę spełnienia marzenia o czymś bardziej kanciastym, klasycznym, a zupełnie praktycznym, nowym pojazdem. Gdy mój "Rekreacyjny Pojazd dla młodych" odejdzie do lamusa spodziewam się, że jednak wybiorę praktyczny pojazd, a marzenie pozostanie marzeniem jeszcze przez jakiś czas

    OdpowiedzUsuń