Etykiety

3FALA (4) AKTORZY (13) analog (9) ARCHITEKTURA (16) AUTA (1) AUTO (2) cieszyn (6) CZECHY (27) dagerotyp (2) ELA (2) FILMOWO (34) FOTOGRAFIE (67) GRAFFITI (5) hacele (2) HISTORIA (18) KINO NA GRANICY (11) kolodion (1) KONKURS (3) KORA (2) KSIĄŻKI (81) LISTY (2) lomo (31) lomografia (10) ŁODYGOWICE (7) magdalenki (2) MOTOR (2) MUZYKA (9) MUZYKA pewel mała (1) nurkowanie (2) OSOBISTE (31) paryż (2) pióra (2) PKP (2) plenery (1) POCZATEK (1) POCZTÓWKI (9) PODRÓŻE (22) Polska podróże pewel mała (1) PRAHA (29) PRASA (1) prl (13) STAWKOLOGIA (9) sverak (2) TEATR (3) winyle (4) ZNALEZISKA TARGOWE (30) żywiec (8)
Instagram

KINO na GRANICY ... taki filmowy samograj

Okno internetowe na rynek w Cieszynie.
Kompletna galeria festiwalowa.

Piętnaste kino , a bałem się że nie będzie, kiedy byłem na czternastym.
 Przyjechałem chyba pierwszy, bo biuro było nieczynne we wtorkowy poranek kiedy dojechałem po nocnej zmianie. Pozostał mi spacer i zdjęcia budzącego się miasta. Zamknięte ogródki piwne i zaspani przechodnie. Ospali restauratorzy i dostawcy towarowi jak pszczoły do ula wyładowywali towary do sklepów i barów. Nie było się gdzie zahaczyć, ani do ławki przykleić, bo w dupę zimno, ani wtulić w restauracyjny fotel. Zachmurzenie nie nastrajało, tylko perspektywa ciepłych kinowych foteli i kawy latte z jabłecznikiem, tym z witryny.


 Cieszyn... taka fajna prowincja. Prowincja nie sposobem myślenia, lecz tylko miejscem zamieszkania. W jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa. Najlepiej zobaczyć tę prowincjonalność w filmie "Barona" Więcka - "Wszystkie kobiety Mateusza" ze zdjęciami Adama Sikory i muzyką Możdżera. Premiera we wrześniu. To fajny film na babski wieczór. To fajny film dla sfrustrowanych facetów swoją niemocą, obojętnością i rutyną w gasnącym związku. To lekcja, jak odzyskać kobietę, a właściwie jak powrócić na jej łono... Tym filmem kobiety się z nas śmieją, bo my faceci jesteśmy do dupy. Nie dostrzegamy sygnałów jakie nam dają, nie docierają do nas ostrzeżenia. W swej rutynie robimy wszystko co uważamy za ważne i tracimy to czego mieliśmy tak wiele na początku wspólnej drogi. Jesteśmy jak chłopiec z plakatu, jak to określiła Kaśka, i ma rację. Myślimy że jak wszystko zrobimy,  załatwimy, damy im, to będzie dobrze a tu nie o to chodzi... tracimy coś czego potem nie umiemy odnaleźć, nawet jak nam podpowiadają... ciepło, ciepło....
- Ale o co chodzi?

Miałem nie dojeżdżać na festiwal a jednak sploty okoliczności zmusiły mnie do robienia 150 km dziennie. W czwartek już zostaje spać na hali sportowej. Piętnaście zł za nocleg wobec pięćdziesięciu na paliwo rozumie się samo. Parking gratis.
To było kilka dni temu...

Wróciłem z festiwalu na którym nie ma nagród. Jedni mówią festiwal, inni śmieją się, że to zwykły przegląd. Jaki tam zwykły? Dla mnie wyjątkowy, choć zwierzem festiwalowym nie jestem, ale tak spędzić tygodniowy urlop majowy marzyłem od dawna.
 120 filmów, 5 dni, codziennie po 8 - 10 godzin, w kinie Central, Piast i Teatrze cieszyńskim. Wieczorami koncerty w ciepłym namiocie i spacery po mokrym mieście w poszukiwaniu plenerów fotograficznych. Śniadaniowe Latte z jabłecznikiem w mglistym poranku i obiad w Zapiecku, a piwo śliwkowe w miłym towarzystwie po czeskiej stronie. :-)
 Nie ma sensu opisywać każdego podobnego dnia, ostatni był słoneczny.
Nadrobiłem trochę zaległości filmowych w tym  czasie. Chciałbym iść za ciosem i oglądać, oglądać ale to nie możliwe... życie...

TOMASZ WOLSKI ze swoim dokumentem "Lekarze" jak najbardziej słusznie mówił o inspiracjach sztuką filmową Kieślowskiego, (też Lekarze) a ja dostrzegłem tam Piwowskiego, kadrami obnażającymi "Niemena", czy "Hair". Obrazy "Pałacu" same się broniły siłą świadomości kadru, spokojnej, cierpliwej narracji i uchwycenia decydującego momentu. Jak sam mówił, jego opiekunem, nauczycielem był Jacek Bławut, świetny dokumentalista - (Jeszcze nie wieczór w Skolimowie). Tomek, człowiek orkiestra. Sam kręci, sam montuje bo nikt nie zrobi tego tak jak on chce. Chyba go rozumiem.
Pozostałe filmy tego dnia widziałem wcześniej czy później bo i "Jedna ręka nie klaszcze", "Yuma", "Pali się moja panienko" i "Małżeństwo z rozsądku" jest mi bliskie... więc spacer pierwszego dnia....

Czekałem na "Ve stinu" (W cieniu) i zachwyciłem się. Mocne kino, wyraziste postaci, którym kompletnie nie ciąży opatrzona twarz wielu filmowych ról. Historia oparta na fakcie wokół którego zapleciono sensacyjny wątek. Adam Sikora operuje kadrem w prosty sposób, nawiązując, świadomie czy nie, do klasycznego kina gangsterskiego w czym pomaga mu oszczędna scenografia.

"Miłość w grobie"  - David Vondracek.
Ten co nakręcił "Zabijanie po czesku". Nie wiem czy od obejrzenia tego filmu widzowie będą inaczej patrzeć    na bezdomnych. Jeśli przez pryzmat obnażonego życia nieczystych zmór cmentarnych to tylko gorzej dla bezdomnych. Widziałem obrzydzenie młodych ludzi na widok soczystych pocałunków zdekompletowanego uzębienia włochatych paszczy... laski odwracały głowę ale przecież każdy pragnie miłości no nie??? Nie musi być estetyczna, musi być szczera, musi być ofiarą. Skoro już wiecie jak żyją, to co? Nie dacie im tych 5zł na jabola, kupicie im bułkę  co, tylko po chuj? Nie zmienicie ich, sobie nie kupicie miejsca w niebie za 5zł ale im dacie jeszcze jeden dzień życia o którym będą mogli zapomnieć. Dzięki wam...
Smutny to film... jeden film, a losów tysiące których nie widzimy... nie chcemy widzieć.

 Spieszmy się kochać aktorów tak szybko odchodzą... no dobra.... Dał mi w pysk Trzaskalski tym filmem. Zawstydził mnie Żmijewski filmowym zwierciadłem w którym z obrzydzeniem się przeglądałem. Moralizował, szturchając że jeszcze nie jest za późno... zbyt osobisty jest "Mój rower" .

Wczoraj byłem na piwie śliwkowym Sachsenberg, czy jutro...? Już mi sie myli...A, przecież nie byłem sam.

Ech... "Miłość"... no Fabicki, ująłeś mnie tym filmem. Więc była miłość w tym Olsztynie czy nie była? To prezydenta tam mieli takiego ciula czy nie mieli? Znowu winny facet, bo faceci są do dupy, już mówiłem! Tym razem Dorociński i Woronowicz. Znam takich Dorocińskich w moim otoczeniu, pełno ich. Czasami wolę się ze swoim feminizmem nie wychylać żeby nie narazić się na ostracyzm. To bolesny film, wzruszam się na nim jak wszystkie tęczowe chłopaki. Nie  wstydzę się tego. Maciek Stuhr był filmem zachwycony więc razem go polecamy.

"Pokłosie" 
Czytałem Grossa "Strach", reportaże w GW z grabieży miejsc masowego pochówku. Antysemitów mam na wyciągnięcie ręki. Tolerancyjnych... ale...
Osiem lat czekał scenariusz na realizacje, osiem lat czekał na Maćka Stuhra, a on na życiową rolę. Pewnie jedną z najważniejszych w jego życiu. Przynajmniej na razie, choć on sam nie wie która?  ...może "Obława"
Do dyskusji zapraszał słowami ".. nareszcie będę mógł podyskutować z kimś kto oglądał ten "antypolski" film" - nagrodzono go brawami. Za rolę, za rozmowę i za cierpliwość w znoszeniu obelg prawdziwych patriotów.
Pozwolił oglądać film swojej córce z którą był, choć ma trzynaście lat, też pozwolę Karolinie. Pasikowski doskonale pokazał jak odkrywanie mrocznej tajemnicy potrafi przebiegunować wartości jakimi kierują się bohaterowie ale prawda jest najważniejsza... was wyzwoli. Te wyświechtane frazesy w tym filmie mają jednak siłę, pozwalają stawić czoło prawdzie która okazuje się trudna, wręcz niewygodna.
Zagrał rolę łatwo jednak największym problemem było nauczenie się prac polowych, obsługi maszyn i... krzyczenia na psa..."DO BUDY"

Prawdziwa historia AK jest trzonem rozbudowanej fikcyjnej fabuły "Obławy" z duetem Dorociński Stuhr. Zagrali fenomenalnie. Maciek sam się przyznał że było ciężko. Nic w tym filmie nie jest oczywiste. Opowieść zawraca wątki by znależć się za każdym razem w innym miejscu, prowadząc meandrami do tragicznego rozwiązania.


Ten post mógłby się jeszcze długo nie kończyć... idę spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz